 |
|
już kilka razy zaczynałem od zera skąd mam brać pewność, że to skończy się inaczej teraz?
|
|
 |
|
nie jestem androidem i potrafię czuć wszystko
|
|
 |
|
Więc przyjdź. Stań u progu moich drzwi i niech towarzyszy Ci uśmiech, bo dzisiaj to ja się smucę. Najlepiej miej ze sobą wódkę, lub dwie, a co tam! Dzisiaj sobie nie żałujmy niczego, kup trzy. Do tego papierosy. Oh, wiesz, że nie potrafię bez nich żyć. Sprawdźmy pociągi, opróżnijmy kieszenie z pieniędzy i oddajmy je bezdomnym. Napijmy się, zaciągnijmy dymem i ruszajmy w podróż w nieznane. Dzisiaj nie ma miejsca na nic, zło odchodzi w dal, choć smutek przejmuje władzę nad moim skamieniałym sercem. Cii, słyszysz? Ten kamień pęka, mam problem. Żal rozprowadza się po organizmie a tęsknota. Oh, do diabła z nią. Grzeszmy, bądźmy pewni siebie. Wsiądźmy do tego pociągu i nie oglądajmy się za siebie, wyrzućmy złe myśli, przywołajmy dobre wspomnienia. Kurwa, ja chyba ich nie mam. Uratuj mnie. Spójrz mi w oczy i powiedz, że słyszysz mój niemy krzyk, że dostrzegasz prośbę o pomoc, bo ja chyba nie daję rady. Nie chcę egzystować wśród tych wszystkich ludzi.
|
|
 |
|
A więc zamknij mnie w czterech pustych ścianach owiniętych materacami. Zamknij mnie w miejscu bez problemów i granic. Zamknij mnie w pomieszczeniu, w którym znajduje się tylko łóżko z pasami. Nie zaszkodzisz mi już bardziej, jedynie tym uczynkiem udowodnisz, że jestem dla Ciebie coś warta, że pomagasz mi tak drastycznymi metodami. Przedstaw mnie całemu personelu i proszę.. Spróbuj mi wmówić, że to jednak izba wytrzeźwień, a jutro już spokojnie stąd wyjdę. Pomiń fakt, że na drzwiach wisiał napis "Zakład psychiatryczny". Wejdź tam ze mną i nie przejmuj się niczym. Ja tylko tracę zmysły. Troszkę pokrzyczę po Tobie, użyję masy wulgarnych słów i pewnie rozpłaczę się jak małe dziecko z nadzieją, że tym przekonam Cię do zawrócenia. Wiesz co wtedy zrób? Złap mnie mocno za rękę i przytul. Ostatni raz powiedz, że jesteś tutaj ze mną, dla mnie - Możesz skłamać, najlepiej jak potrafisz. Nakarm mnie kłamstwami, które wybawią mą duszę i wzbudzą nadzieję, że coś w tym świecie znaczę.
|
|
 |
|
Jestem tutaj, sama. Więc przyjdź i usiądź obok mnie. Zapomnijmy o tym co wcześniej wydarzyło się między nami i doprowadziło do oddalenia. To już nie ma znaczenia. Zbliż się, pozwól poczuć Twoją obecność. Niech Twój oddech ponownie muśnie moją chłodną skórę. Mam ostatniego szluga. Pewnie nie uwierzysz, ale jeśli się zjawisz, oddam Ci go. Oddam CI wszystko, tylko przyjdź. Na chwilę, na minutę, na dwie. Kurwa, nawet na całe życie. Napij się ze mną tej cholernej wódki, która rozprowadza się już po moim organizmie i miesza mi w głowie. Dotrzymaj mi towarzystwa, jestem tutaj sama. Sama w tak wielkim świecie. Opuszczona przez ludzi, przez Ciebie. Obiecałeś mi kiedyś, że jeśli odejdziesz, będziesz nade mną czuwał, staniesz się automatycznie moim Aniołem Stróżem. Więc pytam, gdzie jesteś? Pozwól się dotknąć, pozwól mi znów ujrzeć światełko w tunelu. Nie pozwalaj mi się wciąż zadręczać. Podaj mi dłoń, bo ja po prostu upadam.Nikt nie słyszy prośby o pomoc. Potrzebuje ratunku.
|
|
 |
|
Nie mów, że kochasz, dopóki nie jesteś pewien, unikaj słów wielkich jak góry, bo im wznioślejsze, w tym większe spada się potem przepaście.
|
|
 |
|
Nie zranisz mnie już więcej. Dziś tracisz mnie ostatni raz.
|
|
 |
|
Może zostawienie tego będzie tak samo odważne, jak rozpoczęcie. Może nie musi być wcale wielkiego końca, krachu, kulminacji, jakiejś niesamowitej dramaturgii. Może, nie może, na pewno zrobiliśmy wszystko, co już mogliśmy zrobić. Wyczerpaliśmy zasoby fajności. Może po prostu stąd spieprzmy, co, zostawmy to takie, jakie jest, niech rozwala się bez nas, niech popadnie w erozję? Nie musimy tego podtrzymywać. Możemy sobie po prostu gdzieś iść.
|
|
 |
|
Jesteś dla mnie ważny, cholernie ważny. Nie jesteś przypadkową osobą. Słowa może są dla Ciebie nie wystarczające, ale właśnie te wszystkie słowa - Twoje słowa, podtrzymywały mnie podczas upadków. Motywowały, podnosiły na duchu i pozwalały brnąć dalej. Gdy nie miałam ochoty żyć, wtedy Ty mi pomagałeś. Tak zwyczajnie, rozmową, świadomością, że się martwisz, że obchodzi Cię mój los, to co się dzieje. Dzięki tobie jestem tym kim jestem. Pomogłeś mi wrócić do dawnej siebie, pomogłeś mi odnaleźć swoją dawną osobowość i człowieczeństwo które utraciłam. Jesteś dla mnie kimś. Może poniekąd i powietrzem, wiesz dlaczego? bo bez powietrza nie możemy żyć. I zawdzięczam Ci wszystko, dosłownie wszystko. Ta siła którą w sobie skumulowałam tak naprawdę jest pożyczona od Ciebie. I Nie wiem jakby wyglądało moje życie, gdybyś w nim nie zagościł. Byłeś, gdy nie było nikogo innego, gdy nikt inny nie podał mi pomocnej dłoni. Więc.. Bądź, bo wszystko inne przysparza bólu. Bądź i nie odchodź.
|
|
 |
|
Nie krzycz. Wiesz jak wiele mnie kosztowało wydanie Cię policji. Nie płacz, kocham Cię, pamiętaj. Przekroczyłeś granice. Obudziła się w Tobie długo skrywana bestia, którą musiałam powstrzymać. Zbyt wiele krzywd wyrządziłeś, wtargnąłeś na zły teren. Chciałeś naruszyć czyjeś życie i pozbawić moich bliskich wartościowych przedmiotów. Nie mogłam pozwolić na to byś ich dotykał i ranił. Kim by wtedy była? Potrzebujesz odwyku, przesiedzenia tego ciężkiego okresu w celi. Potrzebujesz trzeźwego spojrzenia na sytuację i dogłębnej analizy popełnionych błędów. Póki jesteś pod wpływem - Nie rozumiesz do czego doprowadziłeś. Nie rozumiesz jak bardzo nagiąłeś prawo. Zmieniłeś się w tyrana, który w tamtej chwili potrafiłby nawet zabić. Wtedy widziałam jedynie gniew, nienawiść, furię. Nie jestem pewna, czy byłeś chociaż świadom tego kto przed Tobą stoi. Kurwa, czy Ty jesteś świadom czegokolwiek - Czy chociaż w minimalnym stopniu pojmujesz do czego doprowadziłeś i jak bardzo zabłądziłeś?
|
|
 |
|
- Boli Cię to, nie mów, że nie. - Rzucił pełen zadowolenia i dumy z siebie. Gdzie ja miałam oczy, by zadawać się z takim człowiekiem. Jak mogłam sądzić, że moje serce mogłoby być u niego bezpieczne.
- Wiesz kotku, problem polega na tym, że masz zbyt wysokie mniemanie o sobie. Nie boli mnie to co mi zrobiłeś, boli mnie to co zrobiłeś sobie i swojej rodzinie. Co zrobiłeś swojej mamie, która zapłakana dzwoniła do mnie i bała się zostać sama w domu. Siostrze, która choć mnie nie toleruje sama zgłosiła sie do mnie z prośbą o pomoc i danie Ci kolejnej szansy. Sobie. Powiedz mi, co Ty zrobiłeś sobie? Potrafisz z tym żyć? Potrafisz spojrzeć w lustro i powiedzieć szczerze, że nie żałujesz spieprzenia sobie życia i przekreślenia naszej wspólnej przyszłości? Powiesz mi wprost, że nigdy mnie nie kochałeś? Nie powiesz. Choć jesteś żałosnym dupkiem to z namiastką uczuć, bo chwilami widziałam w Tobie miłość. Głęboką, szczera, czystą. Miłość którą mnie darzyłeś i mimo zaprzeczeń, nadal darzysz.
|
|
 |
|
Wyprowadzili Cię w kajdankach, ledwo stałeś na nogach, nawet nie miałes odwagi spojrzeć mi w oczy, ten ostatni raz. Wezwali mnie na przesłuchanie, powiedziałam wszystko, nie wahałam się, później pozwolili mi z Tobą porozmawiać. Powiedz mi.. Gdzie nauczyłeś się tak wspaniale grać? Aktor idealny. Taka perfekcyjna gra pozoru. Zabawne, prawie dałam się nabrać. Spoglądasz na mnie. W Twoich oczach jest szał, obłęd. Jesteś na głodzie, widzę to. Ty nie żałujesz tego co zrobiłeś. Mi i sobie. Nie żałujesz tego kim jesteś i kim się stałeś. Jesteś wręcz dumny ze swojego uzależnienia, którego nie chcesz się wyzbyć. Wiesz, jeśli wyciągnąłbyś dłoń w moją stronę - Uścisnęłabym ją i zaoferowała pomoc, ale jak to zrobić skoro Ty wcale jej nie chcesz. Jak mam rozświetlić Twoją szarą duszę, jeśli w Twoim sercu zagościły jedynie narkotyki. Spójrz na mnie i zapamiętaj tą twarz. Widzieliśmy się ostatni raz. Nie ma miejsca na sentymenty.
|
|
|
|