 |
|
panie M, z ręką za sercu mówię,że CIE ZABIJE! nie za to, że włamałeś się do mnie na konto, bo to normalka, tylko za to 'zielone, klejące się, glutowate coś'! moja zemsta będzie słodka. // neast dla M!
|
|
 |
|
'uwielbiam życie', przesłane Mu w trakcie jednej z rozmów. piszący ołówek migał na ekranie, a już po kilku sekundach pojawiła się odpowiedź: 'co takiego w nim uwielbiasz? ludzie giną, umierają, chorują. wszystko się pieprzy, ani trochę się nie układa. ba, nie polepsza się. co można w nim uwielbiać?'. coś zapiekło mnie pod powieką. 'w sumie', jako przerwanie tej rozkminy, bo nie zrozumiałby. nie byłby w stanie pojąć, że moje życie to taka mała cząstka, w której mieści się tylko jedno - On.
|
|
 |
|
nie potrafiłam płakać. nie umiałam wydobyć z oczu, choć tej jednej łzy, maciupeńkiej kropelki. czy to, kiedy leżałam ze startym nosem i pękniętą kością w nadgarstku, a wszyscy pochylali się nade mną pytając gdzie mnie boli - choć kręciło mi się w głowie, ręka bolała całą mocą, tylko się uśmiechnęłam zapewniając, że jest dobrze; czy, kiedy powiedział wprost, że nigdy nic nie czuł, a to była tylko zabawa, krótka przygoda, unosiłam dumnie głowę i choć piekło pod powiekami, to lubiłam tą świadomość, że jestem silna. nie mam czym płakać, serce nieraz łamie się na kawałki, coś piecze na jego wysokości. chlipię tam od środka, a na zewnątrz unoszę tylko kąciki ust ku górze. bo nie chcę już żadnych 'będzie dobrze', 'wszystko się ułoży' - ja wiem, jak będzie. doskonale wiem, że się pozbieram, o ile Ci ludzie-dobra-rada nie będą się wpieprzać.
|
|
 |
|
jest jak owad. bzyka, a następnie wysysa krew pozostawiając swędzący ślad. ma tylko jedną cholerną wadę, jako nadzwyczajny gatunek - ten defekt zostawia na sercu.
|
|
 |
|
życie? polega na upadaniu i podnoszeniu się. problem tkwi jednak w tym, że w pewnym momencie uderzasz o dno zbyt mocno, cała rozsypując się w drobny pył. jasne, strzepujesz jakieś drobinki ze spodni, i podpierając się na ręku - stajesz na nogi, bo tak trzeba, bo należy ruszyć naprzód. idziesz dalej, lecz z jednym defektem. już bez serca.
|
|
 |
|
znienawidzą mnie. znienawidzą, bo nie odpowiem na ich zaczepki, nie polubię ich statusu związku czy któregoś z postów na tablicy, nie napiszę komentarza pod ich zdjęciem. a ja? uśmiechnę się tylko na myśl o tym, że już nie będą rzucać w moją stronę tego słodkiego 'hej' na ulicy, nie zaczną machać na powitanie, choć właściwie stoję metr przed nimi, a ja nie będę musiała przyznać, że je znam. niezła perspektywa.
|
|
 |
|
- zerwij z Nim, przecież nie jest Ciebie wart. - ciągle powtarzały mi wprost do ucha. kiwałam głową z lekkim uśmiechem, One z radością stwierdzały, że przemówiły mi do rozsądku. wieczorem znów wtulałam się w Jego ramiona i trwałam przy Nim, zupełnie ignorując ich racje - bo to nie One będą wylewać potem łzy w poduszkę, nie Ich klatki piersiowe będą unosić się nierytmicznie i nie Ich serca rozerwą się na pół, kiedy Go zabraknie. wpuszczałam to, co mówiły jednym uchem, wypuszczając drugim, bo podświadomie wierzyłam tylko tym cichym szeptom tego mięśnia, które tak niesamowicie bije, gdy dopuszczam do nozdrzy zapach Jego perfum.
|
|
 |
|
kotek, jedno słowo, jedno 'chodź'. wyciągnij ku mnie ramiona, a potem mocno przygarnij do siebie. poślij uśmiech, a bez próśb - oddam Ci swoje serce, tak o, tak na zawsze.
|
|
 |
|
ee. siema. chciałem powiedzieć, że ten oto osobnik, to zielone, klejące się, glutowate coś, jest najwspanialszą osobą na świecie. uwielbiam jak sie ze mną wita, biegnie przez całe miasto,żeby powiedzieć mi 'siemasz kwiatuszku prezentujesz sie konkretnie'. czasem narobi mi takiego przypału, że nie wiem czy się do Niej przyznawać. ma paskudny charakter, ale do niej trzeba mieć podejście. człowieku, jeżeli przyniesiesz jej róże to zabije cie poprzez całowanie. to trzeba wyczuc kiedy masz przyniesc jej po prostu bro a kiedy nie, bo możesz dostać po ryju.. potrafi przypierdolić. uwierzcie. lata praktyki. ale uwielbiam z Nią przebywać. i tak między nami... to wariatka! jak jej coś padnie na mózg to już koniec. potrafi kłocić się o głupie ciastko ze 2 godziny BEZ PRZERWY. to namiastka tego co chciałbym Wam o Niej powiedzieć. za pewne mnie zabije jak to zobaczy. bless! - M
|
|
 |
|
Nie możesz kupić szczęścia, ale możesz kupić bilety na koncert, a to właściwie to samo. // koffi
|
|
 |
|
'wiesz, że zawsze Ci pomogę i możesz na mnie liczyć' myślisz ,że to coś znaczy, ale to tylko puste słowa wypowiedziane po pijaku. // neast
|
|
|
|