 |
|
.` oficjalnie byłeś tylko kolegą. tak naprawdę wszystkim co kochałam
|
|
 |
|
.` Nie powiem, jak mi Ciebie brak,bo nie ma takich słów.
|
|
 |
|
.` Przepraszam, że często przeklinam, że często strzelam focha i nie jestem pierwszą lepszą którą możesz zaciągnąć do łóżka. Przepraszam, że wciągnęłam Cię w tą bezinteresowną znajomość i ciągnęłam ją do okaleczenia mojego serca. Przepraszam, że mi tak cholernie zależy i przepraszam, że kocham.
|
|
 |
|
.` a jeśli wróci? jeśli spojrzy Ci w oczy i powie, że Cię kocha? wymiękniesz.
|
|
 |
|
jak ja definiuje szczęście? szczęście to perełka export w upalny poranek i gorąca kawa z mlekiem w zimowe popołudnia. szczęście to trening siatkówki czy wpieprzanie chrupek na lekcji fizyki. szczęście to 3kg mandarynek. szczęściem jest oglądanie komedii romantycznej z przyjaciółką u boku. szczęście to pobudka o 8:00 i świadomość, że nie masz kaca mordercy. szczęście to możliwość zapalenia papierosa z rakiety, która kosztowała całe 15,80 zł. szczęście jest wtedy kiedy jedziesz autobusem przed siebie z mp3 w dłoni i kiedy dostaniesz od kumpla sms 'kochamy Cie, pewnie o tym wiesz, i właśnie dlatego stawiasz krate dziś'. szczęście to przeczytanie po raz 20 tej samej książki. szczęście trzeba po prostu widzieć. // neast
|
|
 |
|
a co do wakacjii?
będzie brakować mi krótkich spodenek, leżenia na asfalcie i oglądania gwiazd, lodów nad wodą i czasem zimnego piwka ze swoimi ludźmi. ogniska. imprez tych ostrych i tych spokojnych. miasta nocą. wygłupów i przypałów. wspaniałych ludzi. kłótni, przyjaźni i miłości. koncertów. wiśni, porzeczek i aronii oczywiście. ostrego makijażu i pomalowanych na jaskrawo paznokci. bikini i plaży. opalenizny. dzikiego śmiechu gdzieś na karuzeli. // neast
|
|
 |
|
zacisnęłam dłoń na bluzie naszego wspólnego kumpla. - powiedz mi, gdzie On jest. - syknęłam mierząc Go twardym spojrzeniem. - nie chcesz wiedzieć. - pokręciłam głową. - muszę wiedzieć. - westchnął pod nosem po czym podał mi kask, drugi wcisnął sobie na głowę. wyciągnął motor z garażu, a kiedy już na Niego wsiadł - usiadłam za Nim. mknąc kolejnymi ulicami w efekcie dotarliśmy na miejsce. - cholera... żartujesz. - szepnęłam hamując łzy. - chciałbym żartować. - odparł biorąc mnie za rękę i ściskając ją mocno w swojej. chwilę później zaprowadził mnie do celu, a ja byłam pewna, że nigdy nie chciałam się tu znaleźć. Jego imię, nazwisko, data narodzin i śmierci. zachmurzone niebo rozdarł mój krzyk, i nie czułam nawet spadających kropel deszczu uderzających boleśnie o moje ciało. - chodź. - prosił, jednak już nie słuchałam. moje serce umarło.
|
|
 |
|
nigdy nie zapomnę powrotu tutaj, kiedy siedziałam w jednym z przedziałów pociągu wpatrując się w obiekty za oknem ze wspomnieniem tego, jak z kamienną twarzą podał mi mój bagaż na stacji, musnął swoimi wargami moje i ostatni raz przycisnął mnie do siebie. jak przytrzymując o kilka sekund dłużej, niż normalnie wyszeptał mi do ucha krótkie 'do zobaczenia, obiecaj', a mi zwyczajnie gula w gardle odjęła mowę. jak przez łzy skinęłam jedynie głową i dopiero wchodząc do środka dobyłam do okna po czym odnajdując Go w tłumie wypowiedziałam to bezgłośne 'obiecuję'. jak rozdzierałam się od środka uzależniona od arytmii Jego serca, wypuszczając na policzki kolejne łzy.
|
|
 |
|
MONTELANSINO – CHŁOPAK Z DZIEWCZYNĄ
WPADLI POTAŃCZYĆ, OBALIĆ WINO! :D
|
|
|
|