 |
|
nie lubię Cię! i co mi zrobisz? // neast
|
|
 |
|
nienawidzę Twojej jasnej karnacji. nienawidzę Twoich niebieskich oczu. nienawidzę stylu w jaki się ubierasz. nienawidzę Twoich ruchów. nienawidzę Twoich ramion. nienawidzę muzyki, której słuchasz. nienawidzę Twoich lekko zarumienionych warg. nienawidzę kiedy palisz. nienawidzę Twojego głosu. nienawidzę Twojego zapachu. nienawidzę kiedy na mnie patrzysz. nienawidzę. ta, a krowa to piękny ptak. // neast
|
|
 |
|
jedyna osoba przez którą płaczę, przez którą łapię doła, z którą się spinam właściwie o każdy detal, która irytuje mnie jak nikt inny. absurd - to osoba, którą kocham.
|
|
 |
|
nie znoszę tego, jak się czasem zachowuje, jak wyskakuje z mordą do innych. nienawidzę, kiedy przechodząc koło jakieś dziewczyny ręka sama klei Mu się do Jej tyłka i tylko pokazuje jakim dupkiem jest. ze skrajności w - przyjaźń, bo na dobrą sprawę kocham Go, jak brata. i uwielbiam nasze nocne kilkugodzinne gatki przez telefon. i Jego głaskanie mnie po włosach, gdy łapię doła. i trzymanie za rękę, chodzenie po parku, rozmowy, wcinanie lodów. pozorny idiota, ale wie czym jest przyjaźń.
|
|
 |
|
patrzeć jak Jego gorący oddech przecina zimowe powietrze, jak brudzi się czekoladowymi lodami, jak się śmieje, jak przeczesuje palcami włosy, jak poruszają się Jego wargi, gdy mówi. obserwować Jego iskrzące się tęczówki zmieniające odcienie, ruchy rąk, kiedy z pasją o czymś opowiada. fajnie Go mieć - ja wiem. tylko się boję. boję się, że któregoś dnia znów to wszystko stracę, pojawi się inna, a ja zniknę. odejdę na drugi plan z pustą świadomością, że wcześniej określał mnie mianem przyjaciela.
|
|
 |
|
którejś nocy zamknęłam ze spokojem powieki, oddech jakby zwolnił, księżyc nie raził mnie po oczach - zasnęłam z myślą, że już jest dobrze, że zapomniałam, pójdę na przód. obudził mnie dźwięk przychodzącej wiadomości, a pierwszy raz od miesięcy na wyświetlaczu ogarnęłam Jego imię. prosta wiadomość, 'koniec z nią. przepraszam za wszystko, jutro pogadamy', niczym ukryte 'hej, sklejaj swoje serce od początku'.
|
|
 |
|
.` Patrzył na mnie. Wpatrywał się jak w obrazek. Nie zrobił nic, po prostu patrzał. Czuł, że musiał mnie zobaczyć. Czuł się winny wszystkiemu co się stało. Ale przecież mógł mnie zatrzymać, wystarczyły dwa słowa. Stchórzył. [?]
|
|
 |
|
.` A kiedy zobaczyłam ich zdjęcie jak sie całują nie mogłam powstrzymać łez. W sercu poczułam ból ktorego nie da się wyjasnić. Ja chyba go naprawdę kochałam. I nie potrafie tak od teraz zapomnieć o tym wszystkim co nas łaczyło. To że on traktował mnie jako jeden wielki żart czy zabawe to rozumiem, w końcu każdy mężczyzna jest taki sam ale najgorsze jest to że mu zaufałam, naiwnie zaufałam. A on zranił mnie tak głeboko że ledwo sobie z tym radze.
|
|
 |
|
.` Pamiętam kiedy pierwszy raz mnie zranił. Wtedy sobie obiecałam że juz nigdy wiecej mu nie zaufam, nie pozwole by znów mnie cos z nim łączyło. I co? Znów popełniłam ten błąd. I mimo tego co mi zrobił nie mogłabym się powtrzymać skoczyc mu w ramiona i zapytać ze łzami w oczach czemu mi to zrobił? Dlaczego pozwolił mi cierpieć
|
|
 |
|
.` znasz to uczucie kiedy patrzysz na niego i wiesz ze nigdy nie będzie Twój .?
|
|
|
|