 |
Podłe nie jest to, że związki się kończą; podłym jest fakt, iż coś jest po takim końcu jeszcze potem, że życie trwa. Podłe jest to szkalowanie człowieka przez los obecnością osoby - byciem, lecz jednak z dystansem. Stawianie na wyciągnięcie dłoni człowieka, któremu opowiedziało się całe swoje życie z pieprzonym zakazem zbliżania rąk.
|
|
 |
Nie wiesz, kiedy to się stało, po której wypitej kawie, przed którym odcinkiem serialu, jaki kolor lakieru miałaś wtedy na paznokciach, czy Twoje włosy były spięte w kucyk, rozpuszczone, proste czy pofalowane. Nie przypominasz sobie co miałaś na sobie - choć chwila, opuszki Jego palców dotykały skóry na Twoich nogach, to była sukienka, chyba zielona, bo serce biło Ci mocniej na widok tego, jak pasuje do Jego oczu. Największą tajemnicą jest to, co mówiłaś. Myślisz, czy potok Twoich słów nie był zbyt głupkowaty, czy banalny. A może palnęłaś coś, o tym ile szczęścia Ci daje? Jego reakcje? Zakodowałaś urywki tamtych uśmiechów i jakiś mrukliwy ton głosu. To Twoja definicja hasła imponderabilia - szereg nieuchwytnych momentów tamtych dni, mający wpływ na obecną teraźniejszość. Bo kochasz Go i nic z tego nie rozumiesz.
|
|
 |
Kiedy musimy podjąć trudną decyzję
Strach, który jest w nas roztacza wizję
Bólu, łez, wstydu czy goryczy klęski
A to wszystko są tylko nasze lęki
Wierz mi, tak jest zawsze
Czegoś się boisz dopóki tego nie zaczniesz
A jak już robisz to okazuje się nie takie straszne
Jeśli masz w sercu wiarę wszystko przyjdzie ci łatwiej/ay-a ;)
|
|
 |
Chłopcze, wymagania rosną z wiekiem
chcesz być kimś? najpierw bądź człowiekiem,/ay-a
|
|
 |
Słyszę wewnętrzny głos - powiedz o sobie coś
Biorę co daje los, taki styl ma ten gość
Czasem mam czegoś dość, ale nic mnie nie złamie
Mówię, że nie kłamię, siłę mam, jebać lament
Przechodzi mnie dreszcz, to wszystko przez stres
Od śmiechu do łez, i tak odnajdę sens
Gniew mi nie pomoże, to na ból nie jest lek
Choć to moja rodzina, mój dom, moja krew
Pozostaje lęk, gdzie kres jest tej drogi/ay-a ktoś kojarzy ?
|
|
 |
To jest cudowne to tego stopnia, że przestaję myśleć. Zabiera mi z głowy wszystko, jest nicość, tak błoga, spokojna. Przemyca mi emocje - nie potrafię, nie chcę się opierać.
|
|
 |
Trzymasz Jego rękę, On zaciska swoje palce wokół Twojej. Któreś z Was traci równowagę, przewracacie się, śmiech, który w sekundę przemienia się w krzyk. Pretensje. Procenty we krwi. Nie możesz się podnieść, dudni Ci w głowie, całuje Cię. Zapewnienia o miłości. Wkurwienie. Dotykasz każdego fragmentu Jego ciała, pali w opuszki palców. Komentuje kolor Twoich paznokci i bełkotem zapewnia, że Cię kocha. Chcesz odpocząć, a On wciąż trzyma Cię za ramiona. Wchodzicie do zimnej wody i całujecie się znów. I nic się nie liczy, i przez gardło przepływa kolejny alkohol, i jesteście coraz bardziej dla siebie ważni, i tak naprawdę to spierdalacie sobie życie.
|
|
 |
Jedną z ostatnich rzeczy, którą potrafi pojąć mój mózg, a serce, najprościej ujmując - zaakceptować, jest samotność. Teraz? Dzieli nas te kilkadziesiąt kilometrów, dzielą nas priorytety, cele, multum cech charakteru. Nie przebywamy ze sobą na co dzień, lecz kiedy już jest obok, wszystko jest po prostu inne. Nie do końca prostsze, bo niejedna hiena rzuca nam pod nogi kolejne przeszkody, lecz zwyczajnie normalniejsze. To jest moja rzeczywistość, bezpieczeństwo w Jego ramionach i największa błogość w postaci tych pełnych warg. I nie mam Go na wyciągnięcie ręki, lecz mam na wyciągnięcie serca.
|
|
 |
Baw sie dobrze Misiaczku masz ja na miejscu.Znow pisze przerywajac cisze.Badz szczesliwy nie wyzwe Cie nnie przestane kochac.Nie przestane pamietac.Jest lepsza ladniejsza a Twoje nie odpowiadanie oznacza jedno.Pozdrowionka.Boze ja sie nie zmienie.Trzymam fason po dzis dzien.A Ty bawisz sie z inna.Masz wszystko czarne na bialym ze Cie kurwa Kocham.Kocham ale szczescia..z Ania/ay-a
|
|
 |
Jego piekne brazowe tęczówki były dla niej wiecej niż oczyma chłopaka z którym była.Gdy tylko w nie spoglądała widziała szczęściae czy on widział w jej oczach ból,ból,który wzrastał gdy musiała go odprowadzać na peron.Nigdy nie umiała mu powiedzieć i okazać jak bardzo go kocha i ja bardzo jej zależy by te jego oczy nigdy nie zmieniały sie przy niej by zawsze dało sie z ich odczytac-ze są szczesliwe jak ich własciciel.Bo przecież o to chodziło żeby dac osobie którą sie kocha szczęście..ona to robiła i chce robic dalej.Mimo swych błędów,tylko on już chyba nie bedzie umiał patrzec na nią jak dawneiej jak na swoją ksieżniczke./ay-a
|
|
 |
Zapadła cisza. Telefon zgasł. Milczał. Nie napisał. Tłumaczyła sobie że może znowu nie ma zasięgu albo padła mu bateria. Przecież on nie mógł by tak zwyczajnie nie napisać. Nie, nie on! A jednak, wybrał inną. Popatrzała przez okno .. Pełno zakochanych par. Ze łzami w oczach pomyślała: taak , jak zwykle to ja musiałam trafić na takiego chuja. Poszła do łazienki i znowu ilość kresek na rękach zwiększyła się o kolejne sześć. Płakała, bolało. Ocknęła się dopiero w szpitalu. Zdążyła tylko wymówić jego imię i potem usnęła. Od tamtej pory już nikt jej nie zobaczył. Chwile potem zadzwonił telefon. Niestety było już za późno./ay-a
|
|
 |
Ona mówiła: Kocham Cię... Krzyczała: Nie odchodź! Płakała: Proszę zostań ze mną jesteś moim sercem Szeptała: Umrę...przecież nie można żyć bez serca... A on odwrócił się i odszedł. Kilka dni później przeczytał na klepsydrze: Ona mówiła: A on jej nie słuchał Krzyczała: A on nie reagował Płakała: A on nie widział jej łez Szeptała: A on po prostu odszedł ...Umarła... Stwierdzono brak serca! W jego oczach pojawiły się łzy On mówił: Wróć Krzyczał: Przepraszam Płakał: Proszę wróć, wszystko naprawie Szeptał: Kocham Cię... Lecz ona już go nie słyszała ... ODESZŁA.../ay-a
|
|
|
|