 |
Miłość jest tylko wtedy, kiedy chce się z daną osobą
przeżywać wszystkie cztery pory roku. Kiedy chcesz
z kimś uciekać przed wiosenną burzą pod obsypane kwieciem bzy.
A latem zbierać z tym kimś jagody i pływać w rzece.
Jesienią robić razem powidła i uszczelniać okna przed wiatrem.
Zimą pomagać przetrwać katar i długie wieczory.
A jak już będzie zimno rozpalać razem ogień/ay-a
|
|
 |
Bo najważniejsze jest, aby zaakceptować jego wady.
Poukładać je na półce, niczym najlepsze książki, tuż obok jego zalet.
Porównać ich wartość.
I zdecydować, czy bierzemy wszystko w pakiecie,
czy może lepiej dać sobie z tym spokój.Ja chce zebrać każdą jego ceche i móc trzymać je z sobą wieczność/ay-a
|
|
 |
Było strasznie ciemno,gdy wstałam.Cudem udało mi się znaleźć telefon,który trzymałam blisko łózka,pamietam ze juz został mi ten nawyk,zawsze czekałam na Twoją wiadomość.Podeszłam do okna,ciemno,a za oknem był tylko śnieg.Zaczęłam pisać Twoje imie,poczym siadłam do biurka i zaświecilam światło.Rysuje...próbuje zrobic Twój portret,ale ciagle gdy prawie go kończe i wiem ze przypomina Ciebie już sie nie nadaje,wiem pamietam jak obiecałam Ci narysowac,ale nie moge,bo na każdym szkicu chodź najlepszym są ślady moich łez.Nie chce byś dostał swój portret z takimi łzami,chce bys dostał ale z łzami szcześcia,a nie z smutku i cierpienia że Ciebie nie ma/ay-a
|
|
 |
Dłoń, ta co zawsze pomagała mi wstać, przetrwać i iść dalej
- trzymała moją twarz pod lodowatą wodą.
Brakło mi tchu./ay-a
|
|
 |
Nie mogły istnieć dwa serca bardziej sobie pisane.Zawsze próbowałam ułożyć sobie życie po swojemu,ale brakowało zawsze jednego puzzla,który mi sie zgunił i nigdy nie byłam szcześliwa.Jednak Ty dostawiałs ostatni brakujący puzzel,tak ostatni bo Tylko Ty potrafiłeś sprawić bym czuła sie inaczej-ważna.Zawsze gdy wyjeżdzałeś zabierałeś z soba ostatni element mojej układani,czekam na Ciebie na to gdy znów przyjedziesz i pozostaniesz przy mnie tak by nie brakowało tego puzzla.NIGDY/ay-a
|
|
 |
Pewien wykładowca trzymając w ręku dwudziestodolarowy banknot,
rozpoczął zajęcia od pytania:
- Czy ktoś chce ten dwudziestodolarowy banknot?
Podniósł się las rąk, lecz wykładowca dodał:
- Zanim go oddam, muszę jeszcze coś zrobić
- po czym zmiął go z całej siły. - Czy ktoś nadal go chce?
Wciąż widać było podniesione ręce.
- A jeśli zrobię to? - spytał, po czym cisnął nim o ścianę,
zaczął obrzucać wyzwiskami i deptać.
Wreszcie podniósł zabrudzony, sponiewierany pieniądz
i powtórzył pytanie. Nadal w górze było mnóstwo rąk.
- Nigdy nie zapomnijcie tego, co widzieliście - powiedział wykładowca. - Niezależnie od tego, co zrobię z tym banknotem, zawsze będzie wart dwadzieścia dolarów. W życiu często bywamy poniewierani, deptani, upokarzani i obrażani, a mimo wciąż jesteśmy tyle samo warci./ay-a
|
|
 |
Chodzila po pokoju z telefonem.Oczekujac ze napisze.Usiadla po godzinie i zaczela grac jedyne co jej przyszlo do glowy to glowna piosenka z Titanica.Dzwieki z wzmacniacza i gitary wypelnily pustke ktora zostawil po sobie.Pomyslala-Kiedys chcialam to z Toba obejrzec a teraz gram to sama..placzac i myslac o Tobir/ay-a
|
|
 |
Nie rozumiem nic tego zycia.Kazda rzecz sytuacja mi przypomnina o Tobie tak ciezko zyc.Tak mi ciezko nie umiem zyc juz dalej bo wciaz wierze ze przyjdzie..wezmie za reke pocaluje i przytuli jak dawniej.Ze zobacze jego usmiech i znow powie ze mnie kocha..bo ja jego nadal.Uwierz w to nie prosze o wiele/ay-a
|
|
 |
Wymagam zbyt wiele? Utworzyłam sobie własną utopię i teraz nie potrafię się odnaleźć w zwykłej szarości? Ludzie są zbyt słabi, by podołać moim wymaganiom i założeniom? Pewny jest jeden fakt - to we mnie tkwi problem. Autobus, muzyka, wzrok wpatrzony w pełny nadziei napis na szybie "wyjście awaryjne". A to z życia...? Bo potrzebuję.
|
|
 |
A zamiast posta na blogu, są łzy w oczach, Huczu w głośnikach i świadomość definicji słowa "człowiek", która obejmuje zarówno mnie, Ciebie, zajebiście cudownych ludzi o sercach tak dobrych, że przekracza to granice ogarniane moim mózgiem i wszelkie hieny. Nieporozumienie. "Hemoglobina mija szybko aortę, chociaż serce by chciało robić wszystko najwolniej. I ta krew tętni w setki miejsc, to tylko ty-36,6", dobranoc.
|
|
 |
Dziecinnie, z tą znaczną nutką naiwności i bezwarunkowej wiary, chcę zmian. I może jedną akcją za którą dopiero co się zabieram i z której, nie mam pojęcia co wyjdzie, niewiele rewolucji skonstruuję. Trudno, zdarza się, za priorytetowy cel uznaję teraz uśmiech, gram szczęścia i kilka godzin w ciągu których coś się zmieni. Cokolwiek. Bo ten świat jest dobry, a jedynie ludzie tworzą w nim chorą toksyczność, zagmatwanie. Rozglądajcie się dookoła, bo niekiedy ktoś robi dla Was bardzo wiele, a w amoku radości, bo jest genialnie, przestaje się zauważać, iż zero w tym naszych, własnych inicjatyw. Dajmy ludziom przynajmniej tyle, ile ofiarują nam - taka refleksja na dziś.
|
|
 |
Ja, wkurzając się na włosy, do Ani: "ojaaa, nie wzięłaś mi gumki" Ksiądz: "Przecież wracamy potem od razu do domu, więc jest jakiś problem? *cwaniak* hahaha, jaaaki pojazd. Staczam się przy Was" BOŻE, co za gość :D
|
|
|
|