 |
|
odpowiedzialność - twierdzisz, że znasz definicję tego słowa. zaprzeczam. to nie ja zaszłam w ciążę w wieku 15 lat . nie Ja zostałam odepchnięta od rodziców, którzy na widok brzucha powiedzieli ' radź sobie sama ' . nie Ja, wiedząc, że noszę w brzuchu dziecko palę i zapijam na każdej imprezie. nie Ja mówię ' mam wyjebane ' wskazując na rosnący brzuch. nie ja jestem osobą bez serca. i to, że rodzice dają Ci w kość z powodu Twoich igraszek erotycznych i przypadkowej wpadki , nie zwalnia Cię z opieki nowego serca na tej ziemi. / yezoo
|
|
 |
|
znam Ją dość dobrze. jest jedną z tych, której udało się odbić mi faceta. jedną z tych, która dla Niego zakręciła dupą. która nie dała mu miłości, tylko wieczne grasowanie w Jej majtkach. jest jedną z tych lasek, która mówi ' kocham ' za plecami dodając ' twoje bokserki ' . to materialistka, dziewczyna, która już z Nim przegrała, a poluje na następnych. urządza sobie na ziemi niemałe polowanie, a mężczyzn traktuje jak zwierzęta. / yezoo
|
|
 |
|
nigdy nie będę w stanie odmówić mu miłości.
|
|
 |
|
- jak kocha to wróci ? - jak kocha to nie zostawi .
|
|
 |
|
- proszę. - powiedziała wręczając mu filiżankę gorącej czekolady z uśmiechem na twarzy. usiadła koło niego i upiła łyk z własnej. - dziękuję kochanie. - wyszeptał uśmiechając się swoim szarmanckim uśmieszkiem. patrzyła jak powoli delektuje się napojem. zawsze z doskonałością obserwowała jego niezwykłe usta. - ubrudziłeś się! - krzyknęła, zaczynając się śmiać. - gdzie? - o tutaj. powiedziała wskazując na jego wargę. uniósł dłoń, aby zetrzeć czekoladę. zaprotestowała. - zostaw. ja się tym zajmę. pocałowała go. - wiesz co? lubię się brudzić. - powiedział, odkrywając swój śnieżnobiały uśmiech. - wiesz co? lubię takie czekoladowe pocałunki. - odpowiedziała, wtulając się w jego ramiona .
|
|
 |
|
słowa do czegoś zobowiązują .
|
|
 |
|
chciałam wysłać mu prezent na nk , był super tata , super babcia , super siostra , ale super skurwysyna jeszcze nie wymyślili .
|
|
 |
|
tak, w tej chwili też mogę uronić łzę . mogę wypuścić strumień słonej wody z oczu. mogę zwijać się z bólu i chować twarz pod poduszkę. mogę próbować odnaleźć ciepło w ramionach wielkiego misia. ale to już nie z twojego powodu. główna przyczyną mojej frustracji będzie skomlący głos małego szczeniaka dobiegający z altanki do mojego pokoju. i boli mnie jeszcze ta bezradność. bo jak pocieszyć zwierzę, które tak niedawno zostało wyrwane z sideł matki ? ukradłam mu to co najcenniejsze - miłość. / yezoo
|
|
 |
|
siedziała skulona pod ścianą pocierając dłońmi. tak bardzo potrzebowała ciepła, którego On nie był w stanie jej dać. w podartym t-shircie i rozmazanym tuszu spoglądała na Niego wielkimi oczami schowanymi za delikatnymi opuszkami palców. gdzieś bokiem twarzy co chwilę skraplała się mała, chłodna łza. - czego ryczysz ? - krzyknął podchodząc do jej kruchej osoby. szarpnął ją za ramię usilnie podnosząc do góry. bała mu się spojrzeć w oczy, przerażona upadła z powrotem na chłodne płytki pokoju. - wstawaj! - warknął szarpiąc ją wbrew jej woli. zza drzwi wyłonił się Jej duży pies, obwąchał Go , po czym zlizał z Jego pięści Jej krew. zwierzę spojrzało ku górze groźno warcząc na Jego osobę. - uspokój to psisko ! - ale Ona już nie reagowała . - ty i ta twoja wieczna miłość - wrzasnął uciekając z Jej domu . nie wiedział jak bardzo rani, nie potrafił już jej pocieszać. nie pojawił się w jej życiu już więcej , był zbyt słaby na miłość. a Ona ? miała ją odwzajemnioną ze strony wiernego kundla./yezoo
|
|
 |
|
są takie dni, których po prostu nie wypada zapominać . / yezoo
|
|
 |
|
rzeczywiście, gdyby nie Ona, nie miałabym tak naprawdę nic. wszystkie przekręty na kasę, czy potajemne zakupy, są dzięki niej. każdy mój wypad na miasto, długie noce z ekipą. picie piwa w pokoju , czy bols ukryty za łóżkiem. każde przekręty w szkole, czy starcia z sąsiadkami. porachunki z policją lub ze strażą miejską. znalezione fajki, czy wyczucie nikotyny. nie mówię, że mi tak ot pozwala - po prostu nie jest upierdliwa i rozumie usprawiedliwienia. bez Niej tak w ogóle to życia bym nie miała . prawda, mamo ? / yezoo
|
|
 |
|
Są ludzie, za którymi jeszcze niedawno wskoczyłabym w ogień. Dzisiaj bym już nie skoczyła, dzisiaj bym podlewała ten ogień benzyną.
|
|
|
|