 |
nie chcę być jak te czekoladopodobne figurki, odpowiedziała czekolada..
|
|
 |
Mówiła, że mnie Kocha. Lataliśmy jak wściekli po parkiecie. Miałem na nią ochotę jak pip! (cenzura) Była szalona, ja zachowywałem się jak ogier aby odeprzeć w sypialni te ogień. Nie potrafiłem się oprzeć jej łóżkowemu wyuzdaniu. Całowała mnie namiętnie, czule dotykała ciała, pieszczoty, flirt wszystko w jednym, to był cudowny seks i myślałem, że Uczucie skrojone na miarę moich abstrakcyjnych marzeń.
Jednak co się okazało to była namiastka. Obudziłem się przed świtem, czekając na gorący pocałunek i śniadanie lecz Jej Jej.. już nie było. Pieprzyłem się ze zjawą.. z Miłością którą sobie wyobrażam, jednak kolor szminki pozostał na mej wardze..
|
|
 |
Święta pachną gorącą czekoladą, piernikami i marcepanem mmm .
|
|
 |
069 to kierunkowy do?
- do rajuu Panie Kapitanie do raju! ;)
|
|
 |
i Poznam Cię nawet po liniach papilarnych, poznam po ścieżce którą już dawno rozmył deszcz..
której kroki zasłoniła zasłona mgły, które roztrzaskała burza.
|
|
 |
być sobą w dzisiejszym świecie to coś. Być sobą pomimo pędzącego z zawrotną szybkością i obracającego się świata. Być pomimo odejścia przyjaciół i zapomnienia swej osoby. Kiedyś stanowili trzon przyjaźni dzisiaj są na straconej pozycji. To przykre, ale prawdziwe..
Pieniądze, nieustanny bieg, blant, vódka, coxx, dziwki i inne rozrywki . Dość.
|
|
 |
Dla Ciebie zrobię co tylko chcesz
nawet jeśli będzie to głupie
i tylko nie wiem czy ktoś wie
co znaczy toooo?
|
|
 |
Nie wiedziałem, że to tak właśnie się potoczy. Niewinne spotkanie na lodowisku, gdzie wpadłem dosłownie "przypadkiem" Byłaś tam z przyjaciółką. Jeździliśmy za rękę chociaż dopiero co Ci się przedstawiałęm. Tak się Tobą wcześniej poprzez pisanie nakręcałem. Jak pijany .
Szliśmy zakamarkami, snuliśmy się po mieście i zegar tak szybko w ciszy odmierzał czas..
Wyglądałaś jak Olśniewająca Perła. Pokochałem bezgranicznie tamte chwile. Dziś tak dawne zakurzone, już nic nie znaczące.
|
|
 |
Pamiętam to jakby to było wczoraj. Lampy lekko rozjaśniały mrok, nastrajały podsycały klimat naszej randki. Ranki w parku niedźwiadków. Było pięknie. O niczym więcej wtedy nie marzyłem. Tak bardzo w każdym geście, przy każdej okazji w rozmowie chciałem wyznać Ci Miłość. A Ty czekałaś na to. Czułem jak drżysz jak patrzymy się na siebie zapatrzeni. Tak tak pamiętam tą pełnię i Twój miętowy oddech Twoje wiśniowe usta, smukła, szczuplutką sylwetkę. Jakże cieszył ten niewinny dotyk pełen uniesienia i szczerej szczęśliwej Miłości.
|
|
 |
ajjj i czuć się tak by latać jak ptak. Swobodnie . Nikt nie zna tej lekkości chyba, że w Miłości pełenj słodkości, gibkości, wpajanych wartości. Idąc z Tobą po ciemnym parku najważniejsza wtedy była twoja dłoń przy mojej, zaparty oddech, rumieńce i błąkanie się w celu spaceru po ścieżkach by się tylko pocałować pod gołym Niebem któe rozpościerało się nad naszymi głowami .
|
|
 |
Goła prawda jest lepsza od obłudy. Także rzuć mi to na klatę, ja i tak dam radę!
|
|
|
|