 |
|
Usiadła i po prostu zaczęła płakać . Nie mogła ciągle udawać, że jest dobrze ; (
|
|
 |
|
Cześć- powiedziała - Oo cześć kotek - powiedział - Chodz coś ci pokaże - powiedziała - Co ? -zapytał - I poszli w kierunku sklepu stanęła przy szybie widzisz - powiedziała - Co, te nowe buty chcesz ? - zadał pytanie - Nie wiedzisz osobe odbijającą się w szybie - Tak to przecież ja - śmiech - No, i przez tą samą osobe mam Zjebane życie - I odeszła
|
|
 |
|
Powiem tak . Popełniłam straszliwy błąd . Naprawdę , ochydny . Poznałam Ciebie . Tak , niby nic . Ale zawładnąłeś całym moim światem , bez mojego jakiegokolwiek pozwolenia . Wtargnąłeś do mojego serca , pozwoliłeś mu się rozgrzać i coś do Ciebie poczuć , i odszedłeś , jakby nigdy nic . Jak bym była zwykłym misiem , niepotrzebnym i bezużytecznym . Może tam w serduchu masz jeszcze nasze słodkie wspomnienia ... Chociaż wątpię , bo tacy bezczelni aroganccy durnie jak ty , nie są zdolni do pokochania drugiej osoby na tyle mocno , na ile mocno mi to obiecywałeś
|
|
 |
|
zawsze byłam nieśmiała, ale w twoim wypadku zrobiłabym wyjątek i specjalnie bym do ciebie podeszła. nawet po taką błahostkę, jak: ,,która godzina?'' a gdybyś odpowiedział, to ja bym odparła: ,,ou, to już czas się poznać!''... szkoda, że straciłam tą szansę.
|
|
 |
|
lekcja polskiego, nauczycielka dała nam jakieś zadanie gdzie trzeba było wymienić cechy charakteru.
- jacy są ludzie? -zapytała pisząc coś na tablicy.
- zazdrośni. -rzuciłam patrząc w jego stronę.
- obrażalscy. -syknął chamsko się uśmiechając.
- nieufni. -powiedziałam.
- zdradliwi. -dopowiedział.
- zapatrzeni w siebie. -wyszeptałam cicho.
- uparci. -patrzył na mnie aroganckim wzrokiem.
- kłamliwi. -rzuciłam.
- mimo iż udają że mają wszystko gdzieś to im zależy. -powiedział.
- i kochają tych których nie powinni. -syknęłam spuszczając wzrok.
- tęsknią udając że tak nie jest. -odparł cicho wpatrując się we mnie tymi kurewsko zielonymi tęczówkami i wstając z ławki wyszedł z klasy. po pięciu minutach napisał mi smsa o treści 'kocham cię i nadal zależy mi na tobie. czy ty tego nie widzisz?'
|
|
 |
|
nie lubię urodzin, nie jara mnie słuchanie kolejnych fałszywych życzeń, nienawidzę kiedy ktoś na kim mi zależy po prostu zapomina, nie cierpię tego dnia - po prostu, przecież jestem o rok starsza, a to nic dobrego nie wróży.
|
|
 |
|
za jakiś miesiąc spadną pierwsze liście, zapewne będę mieć katar, i założę bluzę wybierając się do szkoły. idąc drogą wcisnę słuchawki do uszu, a zmarznięte dłonie ulokuję na dnach kieszeni. pewnie ten typowo jesienny poranek przywitam kilkoma łzami wypuszczonymi na policzki przypominając sobie, że to była właśnie ta nasza pora roku.
|
|
 |
|
za jakiś miesiąc spadną pierwsze liście, zapewne będę mieć katar, i założę bluzę wybierając się do szkoły. idąc drogą wcisnę słuchawki do uszu, a zmarznięte dłonie ulokuję na dnach kieszeni. pewnie ten typowo jesienny poranek przywitam kilkoma łzami wypuszczonymi na policzki przypominając sobie, że to była właśnie ta nasza pora roku.
|
|
 |
|
- Ale miałam piękny sen.
- Pewnie ja Ci się śniłem.
- A wiesz, że tak ?
- A co takiego robiłem ?
- Nie żyłeś.
|
|
 |
|
Osoby, które pomagają wszystkim wokół, rzadko potrafią pomóc samym sobie.
|
|
 |
|
Uśmiechnięta podeszła do niego i nachyliła się by cmoknąć go w policzek. Odsunął się. Wstał. - To koniec. Byłem z tobą tylko dlatego, że się założyłem. Rozumiesz? To nie było na serio. - Stała tam, a słowa docierały do niej z opóźnieniem. Chciała odrodzić się od prawdy wysokim murem. Miała nadzieję, że on zraz powie "żartowałem, kochanie!". Ale nie powiedział tak. - O co się założyłeś?- odparła dziwnie opanowanym, jakby odległym głosem. - O dwa piwa. - Odpowiedział cicho, jakby poczuł się winny, widocznie myślał, że ona zacznie płakać i krzyczeć na niego. Ten nienaturalny chłód był dla niego gorszy niż gdyby zrobiła awanturę. -Dzięki. Teraz przynajmniej wiem ile jestem warta. - jej gorzki ton zabębnił mu w uszach.- Dwa browce.- dodała sarkastycznie i odeszła. A on dopiero teraz, kiedy było już za późno, zrozumiał, że ona znaczyła tak na prawdę dla niego znacznie więcej niż dwa browce. Była bezcenna.
|
|
 |
|
Z czasem przestanę jeść duże ilości czekolady , przestanę płakać, mówić do ściany i krzyczeć na książki.
|
|
|
|