 |
|
estem szczery do bólu, nie kłamie jak kretyn. Życie to wyścig szczurów, każdy biegnie do mety. Niestety tak jest, prywatnie mam dosyć, bo lepiej niż RAP płyty dziś schodzą pornosy. Wciąż kosy i bitwy, na lewo i prawo, pierdole ta reszta może tylko bić brawo. Poranek witam kawą, wieczorem bywa różnie. Gdy jest już troche później, słucham muzy za nim usnę. Tak się rozluźnię, bo za oknem Bagdad, a kiedy wstanę rano pewnie znowu coś nagram.
|
|
 |
|
I chodź by nie wiem co zostanę wciąż tu bo, jestem jak MEGAHIT na Polsacie, reszta to HUGO ej.
|
|
 |
|
Mam taką naturę, że pragnę iść dalej, właśnie po to Bóg dał mi pasję i talent.
Mam wiarę, ona daję power non stop, kiedy w studiu rozpierdalamy salę i strop.
Joł poznałem smak goryczy, ale teraz on ocieka bo chyba przyszedł czas zdobyczy.
W tej grze, każdy liczy swój sos, ja też, bo wyznaję zasadę jak możesz to bierz.
|
|
 |
|
ja idę pod prąd można zauważyć, bo tą kurwa
niezależność wypisaną mam na twarzy
|
|
 |
|
Miało być słodko, nie żyj złudzeniami złotko,
bo ludzie w Polsce to są pojebani mocno
|
|
 |
|
To jest jak sen, gdy obudzić się nie chcesz,
nawet oddychamy tym samym powietrzem.
Choć miłości tu nie będzie, mówiono nam obojgu,
chcielibyśmy mieć siebie w końcu dla sportu.
|
|
 |
|
oczodoły kryją strach przed śmiercią,
kochasz życie, mówisz? a ja śmierci piękno
|
|
 |
|
Blizny znów masz, znów wyszedłeś nie pamiętasz gdzie i wypijmy znów, a znowu skończysz w rynsztoku
jak śmieć. Ból kaca, smak krwi i smród świata..
|
|
 |
|
Nie ten teren daje szczęście tylko zabiera je tobie,
płonę, jestem jak kul sto, wpakuję ci się w łeb,
jestem zabójcą - zabiorę twój tlen
|
|
 |
|
nie chce sie żalić, co ty, wole palic topy, nie jestem tym co marszczy brwi, raczej typ sukinsyna co naszczy ci na drzwi
|
|
 |
|
zabiłeś moją wiarę w ludzi.
|
|
 |
|
znowu fajki pale, ten śnieg, weź tego, daj mi, nalej,
dalej samokontroli lub brak mi stale, jak wtedy kiedy widzimy się nagle, wale to wszystko,
połączenie naszej chemii chore, widzę nas przed telewizorem i wóde i cole
|
|
|
|