 |
|
Jesteś ze mną tu na pewno, jesteś kiedy świty bledną.
W czasie gdy nadzieje więdną przecież ty i ja to jedno.
|
|
 |
|
Jak to jest, że słowa ranią często dużo mocniej od najsilniejszego ciosu.
|
|
 |
|
Wiem, że to złe, ale później dasz mi pokutę.
Teraz posiedźmy w ciszy przez minutę.
|
|
 |
|
Nie czułem wtedy nic, ale teraz się boję
Dzisiaj zdycham ze strachu, wiesz? To jest chore.
|
|
 |
|
Tu z każdym dniem, bliżej nam do ziemi niż do gwiazd ,
więc, weź się wreszcie za siebie zmień podejście.
Albo spierdalaj stąd aby zrobić nam miejsce.
|
|
 |
|
Czasami czuję, jakbym połknął żyletkę.
I nic nie poczuł, jakbym miał z kamienia wnętrze.
|
|
 |
|
Tego życia nie wybrałem, tu nie liczył się mój głos.
Może wcześniej coś zjebałem wyciągając zły los.
|
|
 |
|
Tak jak ty szukam miejsc do których potem chcę wracać,
tak jak ty czasem nienawidzę, nie umiem wybaczać.
|
|
 |
|
Nie potrafię marzyć o tym czego nigdy nie widziałem.
|
|
 |
|
Pusty pokój był azylem, ludzie dodawali siły,
posłuchałem głosu serca- serce się nie myli.
Talent pozostanie skarbem, etap za etapem,
muzyka moim życiem, całym moim światem.
|
|
 |
|
W tej samej kolejce, po to samo piwo,
jesteśmy tacy jak Wy łączy nas ta sama miłość.
|
|
 |
|
Wiem, że ranię, jestem dupkiem i nie jeden człowiek powiedział mi to prosto w oczy. Ranię ludzkie serca dostając w zamian to samo. Nie pokazuję się często, nie otwieram a o istnieniu mojego konta na moblo nie wie nikt ze znajomych. Jaki jestem naprawdę? Może Ty mi powiesz? Od dawna poszukuję siebie nie mogąc znaleźć właściwego określenia swojej egzystencji. Jestem złym człowiekiem, mimo, że ciągle dążę do tej jebanej stabilizacji. Kochać potrafię. Całym sobą. Całym sercem i duszą. To dużo? Nie wiem. Dałbym jej więcej gdybym tylko cokolwiek miał. Mam dłonie, trochę poocierane, ale mówiła, że koją. Mam oczy, kolor lekko wyblakł, ale podobno wciąż jest w nich blask. Nie wiem kim jestem, a ona codziennie powtarza mi, że dla niej jestem ideałem. Nie rozumiem, wylewa przeze mnie tyle łez. Wybacza mi. Pociesza, a kiedy jestem na krawędzi, podaje dłoń i wyciąga na bezpieczny grunt. To ona jest idealna. Boję się, że spieprzę to, przez swoje głupie nawyki i nieznośny charakter./mr.lonely
|
|
|
|