 |
|
czasem chciałabym być inna niż jestem, chciałabym nie niszczyc wszystkiego, a w szczególności tego na czym mi zależy, bo odnosze wrażenie ze im bardziej się staram, tym gorsze są skutki.
|
|
 |
|
nie wiem jak mam Ci powiedzieć ile dla mnie znaczysz, ale... ale znaczysz więcej niż cała reszta.
|
|
 |
|
była wspaniałą kobietą, miała cudownego męża i dzieci... odeszła. bez pożegnania, bez słów. po prostu odeszła. czy boli? boli. dlaczego to się stało? dlaczego? przecież była młodziutka, silna, miała plany... miała. no właśnie. jak żyć? nie wiem jak żyć, będzie ciężko, ale przecież.. przecież ona jest... i zawsze będzie. nie ciałem, ale duchem. zawsze i na zawsze...
|
|
 |
|
dlaczego? dlatego, że ludzie odchodzą, ludzie umierają i nie zostaje po nich już nic. w sumie coś zostaje, wspomnienia, zdjęcia i łzy. pozostaje ból. ale nie o to teraz chodzi. chodzi tylko o to, że musiałam w końcu Ci powiedzieć ile dla mnie znaczysz, bo za jakiś czas mogłoby być już za późno, mogłabym umrzeć, czego nie chce, ale mogłabym... i wtedy, wtedy nie dowiedziałbyś się jak bardzo Cię kocham...
|
|
 |
|
Mówię on, myślę sens życia. / j.
|
|
 |
|
To jest cudowne to tego stopnia, że przestaję myśleć. Zabiera mi z głowy wszystko, jest nicość, tak błoga, spokojna. Przemyca mi emocje - nie potrafię, nie chcę się opierać.
|
|
 |
|
Trzymasz Jego rękę, On zaciska swoje palce wokół Twojej. Któreś z Was traci równowagę, przewracacie się, śmiech, który w sekundę przemienia się w krzyk. Pretensje. Procenty we krwi. Nie możesz się podnieść, dudni Ci w głowie, całuje Cię. Zapewnienia o miłości. Wkurwienie. Dotykasz każdego fragmentu Jego ciała, pali w opuszki palców. Komentuje kolor Twoich paznokci i bełkotem zapewnia, że Cię kocha. Chcesz odpocząć, a On wciąż trzyma Cię za ramiona. Wchodzicie do zimnej wody i całujecie się znów. I nic się nie liczy, i przez gardło przepływa kolejny alkohol, i jesteście coraz bardziej dla siebie ważni, i tak naprawdę to spierdalacie sobie życie.
|
|
 |
|
Jedną z ostatnich rzeczy, którą potrafi pojąć mój mózg, a serce, najprościej ujmując - zaakceptować, jest samotność. Teraz? Dzieli nas te kilkadziesiąt kilometrów, dzielą nas priorytety, cele, multum cech charakteru. Nie przebywamy ze sobą na co dzień, lecz kiedy już jest obok, wszystko jest po prostu inne. Nie do końca prostsze, bo niejedna hiena rzuca nam pod nogi kolejne przeszkody, lecz zwyczajnie normalniejsze. To jest moja rzeczywistość, bezpieczeństwo w Jego ramionach i największa błogość w postaci tych pełnych warg. I nie mam Go na wyciągnięcie ręki, lecz mam na wyciągnięcie serca.
|
|
 |
|
kocham i nigdy, naprawdę nigdy nie przestanę...
|
|
 |
|
Twoje oczy już na mnie nie patrzą tak jak kiedyś.
|
|
 |
|
Ale puste wieczory, podczas których teoretycznie może zdarzyć się wszystko, a nigdy nic się nie zdarza, są nie do zniesienia. / przepraszam, ale nie wiem czyje.
|
|
 |
|
boli, boli jak cholera. uwierz
|
|
|
|