 |
|
tak naprawdę tęsknisz za Nim, ale się do tego nie przyznasz. chciałabyś mieć go na wyłączność, chciałabyś żeby było tak, jak kiedyś. bo jeszcze miesiąc temu temu, w ten ciepły sierpień On był. obejmował.wysłuchał .był, a teraz Go nie ma. nie wychodzisz z domu, siedzisz sama i wspominasz. katujesz się przygnębiającą muzyką, wspólnymi zdjęciami i Jego zapachem, który gdzieś jeszcze pozostał. wstajesz z myślą o Nim, z nadzieją, że może dziś będzie inaczej. Ile już się tak łudzisz? jak długo jeszcze będziesz na Niego czekać? na ile wytrzymałe jest Twoje serce, które z każdym dniem słabnie z niedoboru miłości? gdzie jest granica między nadzieją a naiwnością? którędy trzeba pójść by odnaleźć swoją ścieżkę? kiedy wreszcie zrozumiesz, że choćbyś nie wiadomo jak bardzo się starała, nigdy nie cofniesz się w przeszłość?.
|
|
 |
|
coś mija,często bezpowrotnie,a my zostajemy. czy nam się to podoba czy nie. gdy mnie zostawiłeś nie chciałam przenosić się w czasoprzestrzeni. zaczynać wszystko od nowa. tak bardzo wsiąkłam w to stare życie ale stopniowo przyzwyczajałam się, że pomimo naszych oporów kula ziemska wciąż się obraca. więc z punktu naukowego ja też nie stoję w miejscu. zrozumiałam to dosłownie. przestałam, tracić czas na rozpamiętywanie błędów i dawnych utraconych chwil. nie wyrzuciłam Cię z serca, ani z pamięci ale zaczęłam żyć życiem, a nie Tobą.
|
|
 |
|
Chodź przytul gdy świat się wali .. Właśnie dziś , gdzie wsparcia nie mam gdzie szukać, gdy w chacie źle , gdy po raz kolejny wiem ,że nie mam po co wracać tutaj bo znowu awantury ból, łzy, cierpienia. Nie jest okej .. Jeszcze Ty . Te drgawki na cały ciele , łzy, cholerny ból..Proszę chodź przytul . Tylko tyle .. Proszę, błagam ../lokoko
|
|
 |
|
4 tygodnie, 26 dni, 624 godziny, 37440 minut.
|
|
 |
|
Do dziś nie wiem co chciałeś osiągnąć próbując dotrzeć do mnie, zdobyć mnie . Dlaczego ? Dlaczego akurat mnie ? Po co? Ale wiesz co możesz być z siebie dumny bo najwidoczniej zdobyłeś to co chciałeś i zostawiłeś mnie tak po prostu wyjeżdżając z tekstem: Przepraszam , zerwijmy. Nie chcę żebyś mnie kochała , nie teraz. Mi jest zbyt ciężko . Przepraszam..... Ja naprawdę do dziś nie wiem co o tym myśleć chociaż 2 października minął już rok. Ale wiesz co jest najlepsze , rozkochałeś mnei w sobie do granic , nie wiedziałam ,że potrafię tak mocno kogoś kochać. Chociaż na początku wydawało to się wręcz nie możliwe ,że ja coś poczuje do Ciebie.. A teraz od roku płaczę dzień dnia z głupią nadzieją ,że ja i Ty ,że my ,że może coś jeszcze będzie .. Głupia nadzieja ../lokoko
|
|
 |
|
i nie mam nic już, zbieram wszystko od nowa
najpierw siebie do kupy, by cokolwiek móc zbudować.
|
|
 |
|
świat to wielki bankiet, dobry balet
ale my tutaj razem już nie zatańczymy wcale
choćby jedno z nas prosiło drugie
nie ma szans, choć drugie odmówi z trudem.
|
|
 |
|
Bez względu na wszystko co się między nami działo, dzieję i dziać będzie wiem, że razem wszystko przetrwamy. Przeszliśmy wiele razem, tych dobrych i złych chwil. Nie raz płakaliśmy sobie w ramionach czy kłóciliśmy się. Lecz to wszystko jeszcze bardziej umocniło nas w sobie. Każde z nas dzięki naszej przyjaźni nauczyło się wiele. Ja dzięki nim między innymi jestem bardziej pewna siebie, to właśnie oni sprawiają, że podnoszę się. W sumie to dla nich żyje i dzięki nim, bo są dla mnie rodziną. Bo bez nich to nie to samo, bez nich tak naprawdę bym nie żyła. Wiesz czuje się przy nich szczęśliwa, czuję że żyję. To nie jest to samo szczęście co dawał mi On, bo gdy odszedł tak naprawdę nie czułam się już tak szczęśliwa i zadowolona życiem nigdy. Ale dziękuje im za to, że starają się jak mogą, żebym z każdym dniem czuła się szczęśliwsza. To dzięki nim jestem tutaj i w miarę normalnie funkcjonuje. To przyjaciele spowodowali, że nie musisz mnie szukać na cmentarzu…/lokoko cz.2
|
|
 |
|
Definitywnie potrzebuje własnie takich wieczorów, właśnie w te dni kiedy mam kompletnego doła, że najchętniej położyłabym się w łóżku i zalała łzami. Wychodzę tylko zapalić żeby nie płakać, a nagle pojawiają się oni. Zabierają mnie, nie wiem gdzie, nie wiem po co ale jadę z nimi. To w nich kocham najbardziej - spontaniczność. Odrywam się od tego wszystkiego. Jeśli jestem z nimi w sumie cała reszta nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Bo w tym momencie czuję, że jestem bezpieczna, że mam ich. Nigdy nie pozwolą mi będąc z nimi być smutną. Jeżeli już łapie doła to wiem, że mogę iść sobie np. do mojego kochanego cwelka męża położyć się z nim i odpłynąć. Rozumiesz ? Wystarczy, że jest obok i czuje Jego obecność. Leżę przytulona i mam tą cholerną świadomość, że my damy radę. Wiem wtedy, że co by się nie działo zawsze mam ich wsparcie. Wiem, że staną w mojej obronie. Czując bicie serca każdego z nich, jestem szczęśliwa. Ponieważ wiem, że oni są tutaj. / lokoko cz.1
|
|
|
|