 |
|
Wszystko powoli dochodzi do mnie. otrząsam się z goryczy najlepszych wspomnień. ciężki charakter, wiem, mam z natury. ale chcę wierzyć w słońce, nie chcę już wierzyć w chmury
|
|
 |
|
żałuje dziś, tyle chwil.. wszystko przepadło. te same myśli, myślę ile tu jeszcze zostanę.
Ty dasz mi siłę, będzie lepiej. szanse mamy ciągle niezłe, wciąż w pogoni za lepszej jakości życiem
|
|
 |
|
znów te same mordy, ten sam plac i tylko hip hop hobby.
wciąż mieszkam tam. zaraz znikną drogi, znikną perspektywy
|
|
 |
|
wielu takich, co czekają tylko na potknięcie. a pierdolić ich mówiąc prosto z mostu, nie wchodź tu, po prostu
|
|
 |
|
KONIEC, dziś tak to czuję
|
|
 |
|
nie ma cię i nie wiem już gdzie jesteś, ale dobrze, że nie wiesz co u mnie, bo pękło by ci serce
|
|
 |
|
nie opuszczam ludzi, jestem przy nich cały czas nawet, gdy mi prosto w twarz mówią najtrudniejszą z prawd
|
|
 |
|
tutaj codziennie uczę się, że nie ma uczuć
|
|
 |
|
Bo marzenia się nie spełniają, sny kończą, wspomnienia wracają, papierosy zabijają, czekolada tuczy, a naiwność bierzę górę nad podświadomością.
|
|
 |
|
Z powodu nadwyżki samotności człowiek skłonny jest zapukać do każdych drzwi, byle znaleźć ciepły kąt w czyichś ramionach. Nie dostrzegając fikcyjności uczuć.
|
|
 |
|
matka dała rozum to kombinuj
|
|
 |
|
kup mi bilet, do przystanku happy end.
|
|
|
|