 |
|
W końcu się poddajesz. Nie walczysz, nie krzyczysz, nie płaczesz. Patrzysz obojętnym wzrokiem na to co Cię otacza i nie potrafisz już zrozumieć o co było to zamieszanie. Nie interesuję Cię już czy ktoś odejdzie albo czy może zranić. Zgadzasz się na wszystko. Umarłaś, sama przyznaj.
|
|
 |
|
Ciesz się z tego co masz. Nie każdy ma to co Ty.
|
|
 |
|
Mamy niedzielę, na dodatek słoneczną. Omm.
|
|
 |
|
Znikam, na sercu kamień, z ust cisza i znów się nie znamy i mijamy wśród pytań.
|
|
 |
|
Powiedziałeś, że potrzebujesz trochę czasu na moje błędy, to śmieszne jak wykorzystujesz ten czas, aby mnie zastąpić.
|
|
 |
|
Uporządkowałem świat mam nadzieję, że po raz ostatni, wepchnąłem go między uszy, owijając w kaszmir.
|
|
 |
|
Teraz każda chwila kiedy ciebie obok nie ma, zatruwa mi serce jak najgorsza epidemia.
|
|
 |
|
Twoje oczy to już nie moje okno na świat.
|
|
 |
|
Tak ciężko unieść, to waży tysiąc kilogramów, a nie do twarzy ci, gdy uśmiech zakrył smutek przez zawód.
|
|
 |
|
Proszę, poczytaj mi te opowieści nieprawdziwe, razem spalmy pamiętnik, do reszty przegnajmy chwile.
|
|
 |
|
albo jestem zbyt wrażliwa, albo to ludzie tak mocno krzywdzą.
|
|
 |
|
Kiedyś blisko, teraz sobie obcy ludzie.
|
|
|
|