 |
|
Piszę list, sam do siebie, te litery to mój krzyk, jeśli nie dam sobie szansy, to nie da mi jej nikt.
|
|
 |
|
Widzę dziś ile potraciłem oczekując zmian, tutaj nic się nie zmienia, jeśli nie zmienisz się sam.
|
|
 |
|
Zamknę oczy, policzę do dziesięciu, pstryczek nim otworzę je życie nabierze sensu.
|
|
 |
|
Błagam, dość mam, ile można unieść co dnia na barach? To jak „Zbrodnia i kara”, nocna mara, tak się staram, lecz upadam. Mocna rana tnie, od środka mnie rozwala, moja mała gloria pękła od podstaw blada. Dość już ofiar, chcę się poddać.
|
|
 |
|
Pamiętam jak spaliłem pierwszego Marlboro, i jak biegłem do sklepu żeby go popić Pepsi-Colą.
|
|
 |
|
No wonder you losing your mind, the way it wanders.
|
|
 |
|
Somebody
once told me to seize the moment and don't squander it
cause you never know when it all could be over tomorrow.
|
|
 |
|
Sometimes I wonder where these thoughts spawn from.
|
|
 |
|
patrze na to co mnie otacza i tak sobie myślę czemu muszę mieć takie spieprzone życie. czy ja naprawdę nie mogę zakochać się w kimś normalnym, zachowywać się jak ktoś normalny, śmiać się normalnie, tęsknić normalnie, kochać, potrzebować, spędzać miło chwile z osobą na której widok serce tłucze jak oszalałe. czy ja naprawdę nie mogę być szczęśliwa. Boże, znasz mnie, znasz lepiej niż ja sama, czemu więc mi chociaż troszkę nie pomożesz. o nic więcej Cię nie proszę, przecież wiesz. / niechcechciec
|
|
 |
|
Nie boisz się, że kiedyś ktoś Ci mnie zabierze, albo że zechcesz wrócić, a ja nie będę już czekać? Nie boisz się, że zadzwonisz, a ja nie odbiorę, że przyjdziesz, a nikt nie otworzy Ci drzwi? Naprawdę nie boisz się, że być może niebawem nie będziesz miał do czego wracać, nie będziesz miał o co walczyć? Nie boisz się, że już na zawsze zniknę z Twojego życia i będzie zupełnie tak jakbyśmy się nigdy nie poznali? Ty naprawdę tego wszystkiego się nie boisz? Jeżeli chociaż trochę Ci na mnie zależy, to proszę nie stój w miejscu tylko walcz, bo czas ucieka, a życie się zmienia. / napisana
|
|
|
|