 |
|
"Aż w końcu przychodzi taki moment, kiedy
czujesz, że to, w co brniesz tak długo, traci
swój sens. Zamierzasz odpuścić, wycofać się,
tak po prostu usunąć się w cień, ale nie
możesz. Nie możesz zakończyć tego, co przez
pewien okres w życiu dawało Ci szczęście na
każdym kroku, czegoś z czym wiąże się tak
wiele wspomnień i marzeń."
|
|
 |
|
To nie jest tak,ze Bog nie chcial zeby Nam sie udalo. Nie jest tez tak, ze wszystko bylo przeciw Nam.To rowniez nie jest tak, ze to nie byl nasz czas. Wiesz,jak jest? To Ty nie chciales zeby Nam sie udalo, to Twoje podejscie do zycia i hierarchia wartosci byly przeciw Nam.To nie byl Nasz czas, bo Ty nie znalazles go dla mnie i nas w swoim zyciu.Wiesz kto byl naszym najwiekszym wrogiem? Ty sam kochanie. Nic co piekne i wartosciowe nie przychodzi samo. Owszem, dostajemy namiastke tego dobra,ale tylko od nas samych zalezy czy bedziemy o to dbac i walczyc.Tak naprawde nikt ani nic nie bylo przeciw nam, to Ty poddales sie oddajac wszystko valkowerem. Szkoda tylko, ze przegralismy oboje.
|
|
 |
|
Czesto zastanawiam sie jakby wygladalo nasze wspolne 'dzis' Mielismy tyle planow i wspolnych marzen.Bylo tyle obietnic i pieknych slow.Moglo byc tak cudownie gdybys tylko chcial.Ale Ty swoim odejsciem przekresliles Nas i nasza wspolna przyszlosc.Mowiles, ze bylam dla Ciebie wazna i dalej twierdzisz,ze brakuje Ci mnie.To dlaczego tak latwo bylo Ci zrezygnowac,podjac decyzje w jeden dzien, w jeden moment?Czy mozna z wlasniej woli zrezygnowac z kogos czy czegos co jest wazne?Co stanowi istote zycia? Odpowiedz brzmi- NIE. Ludzi spotyka tyle prawdziwych przeszkod i nieszczesc,ktore naprawde moglyby byc powodem rezygnacji i rozstan,a mimo wszystko trwaja przy sobie na dobre i zle.A Ty poddales sie przy pierwszych przeciwnosciach losu.Zrezygnowales,bo praca byla wazniejsza,bo nie masz czasu na zwiazek,bo przeszlosc Cie dopada i nagle boisz sie czegos powaznego i mimo iz jestem dla Ciebie wyjatkowa nie jestes w stanie tego zmienic.A prawda jest taka ze skoro nie jestem wazna teraz to nigdy nie bylam.
|
|
 |
|
"-No i tak się zdarzyło, że zakochałem się w
niej dokladnie wtedy gdy ona odkochała się
we mnie... Niezła ironia losu, co nie?
-To nazywasz ironią losu? Ja dostałem
wpierdol na ulicy Sympatycznej."
|
|
 |
|
Jeżeli kiedykolwiek przypomni Ci się moja wielka miłość i zapragniesz mieć mnie znów tylko dla siebie, to najpierw dokładnie zastanów się czy będziesz w stanie wykorzystać drugą szansę. Przemyśl czy dasz radę żyć tylko dla mnie, czy nie nadejdzie moment kiedy znów będziesz musiał odejść. Przeanalizuj każdą możliwą sytuację i kiedy będziesz miał pewność, że pragniesz być właśnie ze mną już na zawsze, to przyjdź do mnie i spróbuj kolejny raz zawalczyć o moje serce. Ja nie gwarantuję Ci wygranej, bo cierpienie zbyt wiele we mnie zmieniło, ale podobno o miłość warto walczyć do samego końca. / napisana
|
|
 |
|
Bo ja jestem dziewczyna na pelen etat i chcialam zebys tak mnie traktowal. Zebym byla na dobre i zle chwile. Zebym byla na zawsze.
|
|
 |
|
Cz.2 Widzisz chyba juz kazdy dostrzega ten smutek w moich oczach, tylko Ty nie chcesz go zobaczyc, bo tak Ci jest wygodniej. Do dzis dnia nie moge uwierzyc w to wszystko co sie wydarzylo. Bylam pewna tego, ze jestem bezpieczna przy Tobie i nigdy mnie nie skrzywdzisz, szczegolnie w taki sposob jak ten- zostawiajac mnie. Przez te miesiace kiedy byles przy mnie i mowiles,ze nie wyobrazasz sobie beze mnie zycia, ani na moment nie przypuszczalam, ze moglbys zrobic cos takiego. Mylilam sie. W sumie to dojsc zabawne,ze uwazales,ze Twoje zycie beze mnie straci sens, a tymczasem sam zrezygnowales z mojej obecnosci w nim i wydaje mi sie, ze zyjesz jakby nic wielkiego sie nie stalo,a to wszystko co bylo miedzy nami i niby w Twoim sercu nic nie znaczylo. Wytlumacz mi to co sie stalo-bo tak bardzo boli, ze sama juz trace wiare i ufnosc w Ciebie. A tak bardzo tego nie chce...
|
|
 |
|
Cz.1 Wiesz,kazdego dnia wychodze na spacer majac nadzieje, ze Cie spotkam.Czasami modle sie tylko o to zeby chociaz Cie zobaczyc przejezdzajacego gdzies samochodem.To juz sie robi tak przykre, ze nie moge liczyc na nic innego jak przypadek.Wiesz, chyba ten caly smutek wylewa mi sie juz na zewnatrz,przelewa sie z serca i nie potrafie go juz ukryc. On juz musi byc tak bardzo widoczny,skoro obcy ludzie zwracaja na niego u mnie uwage. Wczoraj zatrzymal mnie starszy pan, ktory powiedzial ze jestem strasznie smutna,tak smutna,ze az przykro patrzec.I powiedzial, ze mam sie usmiechnac,bo to wszystko nie jest tego warte zebym tak cierpiala.Moze ma i racje, swoje w zyciu juz przeciez przezyl.Ale ja nie potrafie, no nie umiem zamknac tego rozdzialu. Probowalam na rozne sposoby odciac sie od tego wszystkiego,ale w ostatecznie i tak do tego wracam,a te wszystkie wspomnienia uderzaja wtedy z jeszcze wieksza moca.
|
|
 |
|
Bo ja bylam dobra na nude, na niepogode, na zimne wieczory kiedy chcial sie przytulic. Bo ja bylam dobra na ciezkie chwile, na wypicie raz na jakis czas herbaty w milym towarzystwie, bylam dobra tyko wtedy kiedy robilo sie w okol Niego pusto. Bo ja jestem dobra na chwile. Nigdy na zawsze.
|
|
|
|