 |
|
kończyłam pisać zamówienie na zapleczu, gdy nagle podszedł do mnie szef. zdziwiłam się, że jest tak wcześnie, bo przecież nawet lokal był jeszcze zamknięty. nagle wyskoczył do mnie tekstem "jesteś zwolniona". przestałam pisać, i spojrzałam na Niego jak na ducha. długo się nie napatrzyłam, bo wyszedł na salę. wyszłam za Nim, dośc mocno wkurzona, a moim oczom ukazał się tort, wielki napis "niespodzianka" i wszyscy znajomi z baru. stałam jak wryta, zastanawiając się czy aby napewno nie jestem jeszcze w łóżku i nie śpię. po chwili szef stał obok mnie, wyjaśniając, że żartował, i mówiąc, że u Nich to tradycja - osiem miesięcy pracy, to tort, i impreza. po chwili piliśmy, bawiąc się, i z uśmiechen na ustach wywieszając na drzwiach baru napis "zamknięte,przepraszamy". dla takich chwil warto żyć - gdy, mimo, że to nie Twój kraj, ludzie traktują Cię jak jego część, i bez problemu przyjmują do swojej społeczności. || kissmyshoes
|
|
 |
|
to coś w rodzaju pewnego układu. to coś jak kontrakt, podpisany na wieczność. to świadomość, że On nigdy Cię nie zostawi, bo obiecał na zawsze być obok. to pewność, że zawsze poda Ci rękę. to zobowiązanie - do pomagania mu, i chronienia Go. to pewien pakt, pewna przysięga - na wieczność, podpisana wielkimi literami "BRATERSTWO" || kissmyshoes
|
|
 |
|
Wkurwiają mnie ludzie, którzy widząc mnie całą rozmazaną i zapłakaną pytają jak się czuje. Jak się mam czuć wiedząc, że facet, którego obdarzyłam tak ogromnym uczuciem, jest tysiące kilometrów ode mnie i nigdy nie będzie moją własnością.
|
|
 |
|
jeśli mamy się spotykać, musisz coś o mnie wiedzieć. robię to, co chcę.
|
|
 |
|
Nie wiem. Może zawsze byłam inna. Ani trochę nie przerażała mnie buka z muminków, wręcz kochałam gargamela i zawsze marzyłam by choć raz zjadł jednego ze smerfów. Chciałam by czasem bajka z księżniczką i księciem skończyła się źle. Do moich ulubionych zwierząt nie należał koń i nie musiałam mieć najnowszej barbie. Zawsze robiłam wszystko wbrew innym i chyba zostało mi trochę do dzisiaj. Mimo, że wszyscy dookoła mówią jaki to jesteś zły i jak bardzo mnie zranisz ja brnę w to dalej. Ufam ci bezgranicznie i chyba coraz bardziej kocham.
|
|
 |
|
Może i mówię, że mam go w dupie. Że pierdole jego i tę jego nic nie wartą miłość. Może i oglądam się już za innymi chłopakami. Może nawet podoba mi się jego kolega. Ale pośród tego wszystkiego wciąż widzę jego. Chociaż wiedz, że tego nie chce. Chociaż teoretycznie zakończyłam już ten rozdział w moim życiu. Może i powiesz, że jestem żałosna, ale w głębi serca nadal coś do niego czuje. Nie potrafię ot, tak zapomnieć o tym, co było. Mimo, że mnie krzywdził. Że płakałam i cierpiałam. To za bardzo utkwiło w moim sercu. A ja nadal mam żal do siebie, że to się akurat tak musiało skończyć.
|
|
 |
|
odkochał się. od tak! po prostu.
|
|
 |
|
Jestem już zmęczona całym tym badziewiem, które mnie otacza.
|
|
 |
|
chwila. dla niej żyjemy, wiesz?
|
|
 |
|
Już zapomniałam jakie to uczucie, gdy odzywałeś się codziennie.
|
|
 |
|
Nie doceniamy chwil, dopóki nie staną się wspomnieniami.
|
|
|
|