 |
Widzę ,że w ogóle Go nie interesuje to ,że się o niego martwię. Przecież powinnam się już przyzwyczaić ,że On znika co jakiś czas na kilka dni , nie daje żadnego znaku życia . Ale jak jak ja mogę do czegos takiego się przyzwyczaić kiedy ja tutaj umieram z tęsknoty i troski o niego bo nw co się z nim dzieje , a znając życie on akurat przebywa z jakąś koleżanka ,albo dobrze się bawi ./lokoko
|
|
 |
Siedząc razem zawsze traciliśmy poczucie czasu , deszcz nadal dzwonił w dach przystanku , ale robiło się już późno , w ogóle zapomnieliśmy o istnieniu koleżanki , która chciała już wracać do domu a ,że prawie przy sobie mieszkamy to miałyśmy razem wrócić . Dlatego zaczęłam się żegnać już po raz któryś z kolei z nim. Ostatni pocałunek nasz był długi i najcudowniejszy . W końcu jakimś cudem oderwaliśmy się od siebie i się pożegnaliśmy. On wracał na rowerze z 7 km a ja 3 km , weszłam do domu cała mokra ale z uśmiechem na twarzy i z satysfakcją z poczuciem szczęścia. Mama , siostra i cała reszta w domu śmieli się ze mnie , z tego ,że nie schodzi mi uśmiech z twarzy. A ja ze szczęściem rzuciłam się na łóżko telefon w rękę i dzwoniłam do przyjaciółki opowiedzieć jej o wszystkim. Wspominałam smak pożegnalnego pocałunku, nie wiedząc jeszcze, że to naprawdę ostatni. No i co miałabym kłamać, że nie pamiętam tego spotkania. Odpowiedziałam z uśmiechem , że oczywiście ,pamiętam../cz. 4 lokoko
|
|
 |
. Jadąc śmieliśmy się i było świetnie , ja czułam się bezgranicznie szczęśliwa, że mam go obok. Gdy akurat przyjechaliśmy do koleżanki deszcz znowu zaczął padać , znowu schroniliśmy się na przystanku , zjaraliśmy kilka szlugów. Poszłam do niego wtuliłam się mocno ,żeby się upewnić ,że on na pewno tu jest ,że mam go obok siebie. Dałam mu buziaka , nagle zadzwonił mu telefon . Odebrał mówiąc no cześć kochanie mówiłem Ci ,że dzisiaj nie mogę .Siedziałam słysząc te słowa podniosłam ze zdziwieniem głowę. Skończył rozmawiać , a ja do niego co to za kochanie dzwoniło , a On oj przestań to tylko koleżanka a poza tym rodzina, a ja udawałam obrażoną bo w głębi duszy i tak mu ufałam. Ale On potrafił odzyskać mój humor i stracić gdzie obrażenie pomiędzy pierwszym pocałunkiem a drugim./cz.3 lokoko
|
|
 |
Spojrzał mi w oczy z pytaniem Będziesz ze mną? Uśmiechnęłam się , chwilę milczałam , no ale co mogłam innego mu odpowiedzieć. Po chwili milczenia wydobył się mój głos tak. Wtedy już zatraciliśmy się w pocałunku, a potem w kilkunastu następnych. Pamiętam z nieba zaczął padać deszcz i uwięził nas razem na tym przystanku. Nie przeszkadzało nam to. Po kilku godzinach deszcz przestał padać, namówiłam Go żebyśmy pojechali 3 km do koleżanki mojej bo ma moje fajki i tak ,żeby posiedzieć tam. Na początku nie chciał jechać, ale zaczęłam go prosić buziakami i stwierdził ,że ok. pojedziemy , ale robi to tylko dla mnie. /cz.2 lokoko
|
|
 |
Ostatnio pytał czy pamiętam te ‘ostatnie’ z naszych spotkań. W głowie pojawiło się od razu wiele wspomnień jak mogłabym zapomnieć ten dzień ?To był jeden z najlepszych i najszczęśliwszych dni w życiu, zgadaliśmy się na rowery , a wyszło ,że siedzieliśmy na starym przystanku. Pamiętam to jak dziś droczyliśmy się ze sobą, czułam, że jest przy mnie. To było coś cudownego. Nagle znaleźliśmy się blisko siebie, przytuliliśmy się w końcu on odsunął się trochę nadal trzymając mnie w ramionach. /cz.1 lokoko
|
|
 |
Lubię jak jest przy mnie , a nienawidzę jak go kurwa ni ma .. I jak jego brak muszę uzupełniać powietrzem zimnym , wódką i tłumaczeniem się znajomym ,że jest ok /lokoko
|
|
 |
-Co tam u ciebie ? - Zajebiście ,świetnie, mega, pięknie tak dobrze to jeszcze w życiu nie miałam . - O serio ? Czemu ? - Nie. Prima aprilis /lokoko
|
|
|
|