 |
|
problem polega chyba na tym, że ja sama siebie nie kocham.
|
|
 |
|
i nie wiem już, czy jestem na dnie, czy w dziurze bez dna.
|
|
 |
|
znów okłamuję wszystkich, że jest dobrze, że nic się nie stało, a te oczy, to jakieś uczulenie, czy zapalenie spojówek, które dopada mnie co parę miesięcy. z tą najbardziej fałszywą postacią uśmiechu, jaką potrafię z siebie wydobyć wstaję z łóżka, mocząc policzki, znów i znów.
|
|
 |
|
i powracają stare problemy i zero szans na szczęście.
|
|
 |
|
pozwól, że umrę tutaj sama, zostaw mnie, niech ból wyszarpie ze mnie serce, wydrapie pazurami resztki sił, nie będę się bronić, nie jestem w stanie i nie chcę, żebyś na to patrzył.
|
|
 |
|
jestem w pułapce własnych uczuć, mam związane ręce grubym, szorstkim sznurem psychiki, duszę się brakiem wytchnienia, brakiem poczucia spokoju, brakiem miejsca, gdzie będę mogła odpocząć, gdzie wyrzuty sumienia mnie nie zauważa, nie znajdą, nie zaczną biczować, jak codziennie.
|
|
 |
|
krwawi mi dusza, topię się w falach własnego lęku, strachu, żalu. nie radzę sobie.
|
|
 |
|
nie patrzę w lustro, nie mam odwagi tam spojrzeć, wolę nie widzieć.
|
|
 |
|
nie wiem, czemu to wszystko tak nade mną panuje, czemu po raz kolejny rzuca mnie na mokry i zimny beton balkonu. dlaczego jęczę z bólu, wyginam usta w krzyku i chociaż wbijam paznokcie z całej siły w skórę, to nie czuję nic. zupełnie nic, tylko palącą się psychikę. granice rozsądku zamieniającą się w popiół, rozpacz rozrywającą wszystko na strzępy.
|
|
 |
|
Życie to nie film
w filmie Cię okłamali.
|
|
 |
|
siebie mi daj, na zawsze bo świat bez Ciebie traci wartość.
|
|
 |
|
Prawda jest taka, że czasami brakuje mi Ciebie tak bardzo, że ledwo mogę to znieść.
|
|
|
|