 |
|
nieistotny był czas, którego zabrakło. czas, który skończył się tak szybko, przeminął z kolejnym podmuchem jesiennego wiatru - nasz czas. piękne było to, że przez ten krótki moment, kochał mnie, że cień, który od dzieciaka podążał za moją osobą i pilnował na każdym kroku, w tamtej chwili zapomniał o całym świecie łącząc się z szarą plamą za Jego plecami. byliśmy razem, ot tak, splatając ze sobą nasze chaotyczne oddechy.
|
|
 |
|
rok temu, kupując przed bramą cmentarną znicz i zapałki, otulałam się mocniej kurtką i powstrzymywałam łzy cisnące się do oczu. dochodząc do grobu kumpla zaciskałam dłonie, w myślach wytykając Bogu, że zabrał do siebie człowieka, który miał kawał życia przed sobą. patrzyłam, jak On tam siedzi, chowa twarz, a orientując się, że jestem tuż obok szepcze pod nosem cholerne 'młoda, wiesz, że to ja powinienem tam zginąć?'.
|
|
 |
|
nauczycielka przewróciła na kolejną kartkę podręcznika. - teraz pytanie. czym jest miłość? pokażcie mi. - podjęła, po czym Jej powieki mimowolnie skurczyły się w wąskie otwory, a wzrok padał idealnie za mnie. odwróciłam się. wskazywał na moją osobę. - nic do Ciebie nie dociera! co od Niej chcesz?! - wykrzyknęła babka, a On prychnął tylko pod nosem, odsunął głośno krzesło i podszedł do mnie. - no problem. skoro tak, pokażę inaczej. - obdarzył katechetkę szerokim uśmiechem, przytykając swoje wargi do moich.
|
|
 |
|
te wieczory, kiedy ratowało mnie jedynie zarzucenie Chady w głośnikach, pomieszane z odpaleniem fajki. odreagowanie, gdy siedziałam opierając się o tył łóżka, zagryzając wargi i hamując płacz. myśl, że w chuju mnie ma - idealnie bawiąc się na którejś z imprez, wlewa do gardła kolejną kolejkę czystej i wyrywa następną, naiwną panienkę.
|
|
 |
|
dym z papierosa zakrył Jego uśmiech. spojrzenie mówiło, jak cierpi.
|
|
 |
|
On nie rozumiał matematyki, ja - Jego osoby. z czasem nauczyłam Go, jak wyłącza się czynnik spod pierwiastka, dodaje potęgi, wylicza kąt wpisany. On? nauczył mnie kochać.
|
|
 |
|
Twój los, staje się częścią mojego losu.
|
|
 |
|
ja zdążyłam się pozbierać, zdążyłam poukładać sobie życie na nowo. mimo, że było tak cholernie ciężko. a Ty co? żyjesz dalej w tym swoim pierdolonym, egoistycznym świecie. przykre. / cooookies
|
|
 |
|
dziś minęły dwa lata. dwa lata mojego cennego życia zmarnowałam na uganianie się za idiotą. miałeś mnie na wyciągnięcie ręki. mogłeś robić ze mną wszystko i miałeś tego absolutną świadomość. jak zagrałeś, tak Ci zatańczyłam. w sumie trudno mi uwierzyć, że jeszcze niedawno byłam tak bardzo naiwna i zaślepiona toksyczną miłością. ale za jedno mogę Ci podziękować. nauczyłeś mnie być silną. dzięki Tobie teraz twardo stąpam po ziemi i wiem, że nie wszyscy są tak zajebiści na jakich wyglądają. dzięki ziomek. teraz nie czuję do Ciebie nic, prócz obojętności. / cooookies
|
|
 |
|
przestawiamy zegarki o godzinę, kurwa. godzina więcej. dodatkowa godzina myślenia o Tobie, pajacu / cooookies.
|
|
|
|