 |
|
Prawdopodobnie nie jestem idealna i być może daleko mi do klasycznej piękności.Zazwyczaj nie potrafię się idealnie pomalować i zbyt często 15-latki są lepiej pomalowane ode mnie.Nigdy nie miałam pięknej figury i prawdopodobnie nigdy jej nie osiągnę.Zawsze będę widziała w sobie wady,a gdy ktoś zapyta się o jakąś zaletę to odpowiem śmiechem.Moje nogi nie będą smukłe tak jak u aktorek czy u anorektyczkowatych modelek.Tak,znów masz rację- nie potrafię tego zmienić. Prawdopodobnie moje brwi są krzywe, a jedno oko większe od drugiego. Ale za to rzęsy to już inna historia. Jeśli cię to interesuje to prawdopodobnie nie zmienisz toku mojego myślenia, nie wybijesz z głowy durnych marzeń i nie zmienisz rytmu pracy serca. Tak, może masz rację. Może się znajdzie ktoś, kto nie będzie chciał przy mnie majstrować.Być może będę dla niego idealna pozostając przy tym sobą.Tak,wiem że coś ci tu nie pasuje-słowa"być może"na początku zdania.
|
|
 |
|
-Przedstaw się.
-Jestem wiara.Moją matką jest nadzieja,a ojcem strach.Nieuleczalnie chora-umieram.Słabnę z każdym dniem.Jeśli kiedyś zginę,to matka umrze razem ze mną,ale ojciec nadal będzie żył i miał się dobrze.Czasami tylko ludzie pozwalają mi swobodnie oddychać.Czasami tylko ufają swojemu sercu.
|
|
 |
|
Nie wymagaj ode mnie tego.Nie da się zapomnieć o nim,od tak.Po tym wszystkim,po naszych szaleństwach,rozmowach.Po tym jak słuchałam jego oddechu przez telefon,jak baliśmy się odezwać.Po tym jak pomagałam mu w uczuciach.To nie jest łatwe,ale jeżeli uśmiecham się do ciebie,znaczy że jest lepiej. Coraz lepiej.
|
|
 |
|
Przeczytasz Jego imię w internecie,w czyimś opisie czy notce.W jednej sekundzie żołądek wykonuje trylion obrotów,oddech ewidentnie przyśpiesza,a serce zaczyna bić niemożliwie głośno i szybko.Nie możesz racjonalnie myśleć.mimowolnie usta zaczynają Ci drgać,a do oczu napływają nieskazitelne łzy.Oszukuj się dalej,że o Nim zapomniałaś i nie żyjesz wspomnieniami jakie po sobie,pozostawił.
|
|
 |
|
Siedzieli u niej w domu.Oglądali jakiś bezsensowny program.Nagle ona wypaliła'Pamiętasz tego Konrada z imprezy?'Zesztywniał.'A bo co?'Uśmiechnęła się.'Był ostatnio na urodzinach Kamila.Powiedział,że chce ze mną być i będzie na mnie czekał.'Wyszedł na taras.Zapalił papierosa.W momencie,gdy do niego podchodziła wybuchnęła śmiechem.Spojrzał na nią pytająco'Przepraszam Kochanie,ale uwielbiam,kiedy się tak denerwujesz.'Znów zatruł płuca dymem.Wyciągnęła mu fajkę z dłoni.Pocałowała delikatnie i wciągnęła z powrotem do pomieszczenia.'Zabiję go, mogę?'Zaczęła się śmiać.Rzuciła w niego poduszką.'Ooo nie!Wiesz,że właśnie zaczęłaś wojnę?'Prychnęła.'Że niby mam się bać?'Biegali po całym domu z poduszkami w rękach i uśmiechami na twarzach.W końcu ją złapał.Objął w pasie i podniósł wysoko.Zaczęła krzyczeć'Puść mnie wariacie!'Postawił ją na ziemi,ale wciąż trzymał dłonie na jej biodrach.'Nie puszczę Cię.Tym bardziej,że czeka na Ciebie jakiś frajer.'
|
|
 |
|
Chodziła na długie spacery.Bez celu.Sama nie wiedziała po co.Potrafiła godzinami wsłuchiwać się w fale,umiała zasnąć na łące,kochała biegać,gdy towarzyszył jej wiatr.Nikt jej nie rozumiał,ale nie przejmowała się.Najzwyczajniej w świecie wybrała samotność.
|
|
 |
|
obudziła się z niemym krzykiem w środku nocy.cała roztrzęsiona nie wiedziała co się dzieje.kolejny raz zasnęła w ubraniu,po wypiciu butelki taniego wina.nie zmywając wczorajszego makijażu,nie ściągając nawet szpilek.leżała drętwo na łóżku trzymając w ręku chusteczkę.to sen o nim,ją obudził.nie pamiętała szczegółów,ale zrozumiała jego przesłanie.dotarło do niej,że jeżeli nam czymś zależy,to trzeba o to walczyć. pomimo wszystko.pomimo przeciwności losu.zagryzła wargę i gwałtownie podnosząc się z łóżka,chwyciła za płaszcz,wybiegając z mieszkania.biegła w rozczochranych włosach,niedbałym makijażu zrobionym dzień wcześniej.biegnąc jak oszalała,targając swoją sukienkę.zobaczyła go na ich wspólnej ławce.siedział w świetle jednej z latarni.było widać,tylko jego twarz.podeszła delikatnie stąpając z nadzieją,że uda jej się wyrazić swoje uczucie. wyciągnęła do niego rękę, a on patrząc na nią z pogardą w oczach, wyszeptał : ' miłości nie można kazać czekać.spóźniłaś się'.
|
|
 |
|
nie musisz mi mówić jaka jestem, mam siebie na co dzień
|
|
 |
|
Znajdź mi kogoś na zastępstwo.Kogoś kto będzie mrużył oczy przed słońcem tak jak on.Kogoś kto będzie miał równie urocze dołeczki podczas uśmiechu tak jak Jego .Znajdź kogoś kto będzie w stanie uśmiechać się podczas pocałunku w taki sam sposób jak Jego.Znajdź.Życzę Ci powodzenia ,bo wiem ,że to jest nie wykonalne.Znajdź.A obiecuję ,że zapomnę...
|
|
 |
|
Miała wszystko gdzieś. Dzisiaj był jej dzień, miała go spędzić z Nim. Szykowała się kilka godzin, dobierając wszystko starannie. Padało, więc wzięła ze sobą kolorowy parasol, pasujący do jej sukienki w kwiatki. Kiedy już byli w połowie drogi do pizzerii, Jego telefon zadzwonił. Powiedział do słuchawki 'Spokojnie kochanie, jeżdżę na desce z kolegami'. Spojrzała na niego oczyma pełnymi łez. Miał dziewczynę, oszukał ją. Parasolka wypadła jej z rąk, po twarzy leciały słone łzy i krople deszczu. Powiedziała tylko 'Ty dupku', złapała parasol i pobiegła w stronę domu.
|
|
 |
|
Stałam w pokoju,zwrócona w stronę okna ścierałam z twarzy łzy.Usłyszałam za sobą jego kroki.'Nawet nie waż się mnie dotknąć.'Syknęłam.I tak to zrobił.Czułam jego palce na swoim karku.Przeszły mnie dreszcze.Odwróciłam się i wtuliłam w niego najmocniej,jak tylko mogłam.Zaczęłam płakać.Serce waliło mi w nienormalnym rytmie.'Zostaw mnie!Błagam,zostaw!'Choć chciałam,żeby odszedł,to mocniej zacisnęłam dłonie na jego plecach.Krzyczałam do jego klatki piersiowej.Schowałam głowę między jego ramionami.'Odejdź.'Szepnęłam wyczerpanym już głosem.Pocałował mnie w czoło.Później słyszałam już tylko,jak trzaskają drzwi,jeszcze później siebie.'Wróć.'Zachrypiałam cicho.'Wróć,proszę.'Złapałam się za głowę.Kolejny krzyk rozsadzał mi płuca
|
|
 |
|
odblokowałam klawiaturę,weszłam w kontakty.zaznaczyłam opcja'Czy napewno chcesz usunąć TEN kontakt?"..popatrzyłam chwilę i się wkurwiłam,bo po cholerę zadawać tak głupie pytania!
|
|
|
|