 |
|
Rzeczywistość walk ulicznych, powstanie,
biało-czerwona opaska na ramię,
schowany w bramie powstaniec,
butelką z benzyną rzuca w czołg,
z dedykacją skurwysynom,
grzmią wybuchy bomb, przez dwa miesiące,
czarne dymy pożarów, zasłoniły słońce,
a po drugiej stronie Wisły – Armia Czerwona ,
spokojnie patrzy jak nasze miasto kona,
nieunikniona klęska powstańców tamtych dni,
dziś oddajemy hołd kawałkiem tym,
i pamiętamy 63 dni chwały,
z pozdrowieniem mówił Juras – dziecko Warszawy.
|
|
 |
|
Życie zawsze daje Ci znaki, wrzeszczy Ci do ucha prawie rozsadzając bębenki, podstawia nogi na ulicy i rzuca w Ciebie kamieniami. Każdego dnia świat daje Ci znaki, których oczywiście nigdy nie zobaczysz. [ niecalkiemludzka ]
|
|
 |
|
"na zawsze" - do końca życia i o jeden dzień dłużej, o jedno uderzenie serca więcej tak gdzieś trzy metry nad niebem . [ ciamciaa ♥ ]
|
|
 |
|
I jak mocno chcemy możemy wszystko dziś, teraz, od zera. Dotknąć snów, żyć, krok po kroku iść do nieba.
|
|
 |
|
Ale mamy w sobie siłę, a wszechświat nam niesie pomoc, non stop, by trudne chwile nocą zamieniać w odwrotność.
|
|
 |
|
Obiecałem sobie, że nigdy nie stracę wiary. Dziś mam to w dupie, czaisz? Wokół mnie białe ściany.
|
|
 |
|
Wciąż obiecuję sobie, że będę tam, że namaluję wszystko to za czym tęsknie. Stworzę świat, w którym nawet będą sam z muzyką utworzymy pełnie.
|
|
 |
|
Ileż można obiecywać sobie, że będzie dobrze jednocześnie czując, że nadciąga najgorsze
|
|
 |
|
Ona widzi we mnie wroga, podłym gestem rani, ja tak bardzo ją kocham, przecież nie jestem ze stali.
|
|
 |
|
Każdy dzień rodzi w nich nowy ból, setki niechcianych słów, tych odegranych ról, ten ból...
|
|
 |
|
więc muza na uszach i hulaj dusza
|
|
 |
|
Zazwyczaj to zaczyna się przypadkiem, patrzysz na mnie jakoś ukradniem i nic nie znaczysz dla mnie, jeszcze. I chodź mieszkamy w jednym mieście to wcale się nie znamy, przedstawiają nas znajomi wreszcie
|
|
|
|