 |
|
tęsknię za tobą. za twoimi brązowymi oczami, które tak mocno pokochałam. za twoimi słodkimi wiadomościami w których była treść tego typu *kotek, kochanie, myszko, skarbie* brakuje mi tego, zrozum. cofnijmy czas, chciałabym do tego wrócić.
|
|
 |
|
bo mama nie nauczyła mnie, że wspomnienia bolą, faceci ranią, a przyjaciółki są fałszywe, dlatego cierpię.
|
|
 |
|
pamiętacie tamte czasy?gdy dal chłopaków zabawa w dom nie miała podtekstów erotycznych , na ognisko zamiast pół litra brało się kiełbaskę, a na smutki nie nikotyna lecz słodycze były najlepsze? tak, to było dzieciństwo.
|
|
 |
|
Nadchodzi dzień, kiedy robisz makijaż tylko dlatego, że jest on zdecydowanie najmocniejszym argumentem na to, aby powstrzymać się przed płaczem.
|
|
 |
|
*Każdy kieliszek ma inną historię, inny powód. Pierwszy będzie za zdrowie wrogów, a następny za lepszą przyszłość. A ten ostatni, przed zgonem wypiję z myślą o tobie.*
|
|
 |
|
Wytrzymam. Choćbym miała patrzeć na niego przegryzając wargi, dławiąc się łzami, wytrzymam.
|
|
 |
|
Mam ochotę się upić, nawalić, uchlać, najebać.
Wszystko jedno. Byle tylko znieczuliło.
|
|
 |
|
i nie będzie już żadnej miłości, zauroczeń
będzie tylko czysta wódka i niezliczone ilości fajek.
|
|
 |
|
*Idę na balkon w ręku szlug, telefon w drugiej. Napisałbym do Ciebie, ale jakoś brakuje słów. Zadzwoniłbym do Ciebie ale wiem, że tego nie chcesz, wybełkotał, że Cię kocham, tu jest źle i serio tęsknie.* BONSON ♥
|
|
 |
|
Nie wieczory stanowią tu największą katorgę. Najgorzej jest każdego poranka, kiedy po rozchyleniu powiek, zamykasz je z powrotem błagając w myślach, by obraz który ujrzysz po ponownym otwarciu ich, uległ zmianie. Gdy opatulasz się kołdrą, nie czując potrzeby wypełnienia żadnych obowiązków i zrobienia czegokolwiek. Wstajesz prawą, lewą nogą czy chociażby na rękach, a każda z opcji jest niewłaściwa i przynosi pecha. Zwlekasz się do kuchni, a gotując mleko na kakao, przygryzasz wargę. Stopy marzną Ci od zimnej posadzki, a w głowie masz jednej obraz - księżyc odbijający się w Jego źrenicach i te słowa: "będę robił Ci śniadania do łóżka co dzień, i gorące kakao, obowiązkowo".
|
|
 |
|
Obiecywałam sobie, że nigdy więcej takiego bagna, takiego zatracenia, a cała się Nim upajam. Nie pozwala mi spokojnie rozmawiać przez telefon gryząc mnie lekko w szyję, a ja nie stawiam sprzeciwu. Zmarznięte dłonie wciskam Mu pod koszulkę, grzejąc je o gorący brzuch. Wbijam Mu paznokcie w plecy, jarając się pocałunkami o posmaku mięty i fajek. Miałam nie stawiać facetów za priorytet, a On zajął znaczną część mojego świata.
|
|
 |
|
[2] Po kilku przebytych kilometrach docieramy pod mój dom, wysiadam z "dobranoc" na wargach, a tuż za drzwiami samochodu łapie mnie w ramiona. "Będzie mi się tęskniło za Tobą, trochę, bardzo, cholernie" oznajmia i z trudem odrywa się od moich ust. "Niecały miesiąc, kochanie, damy radę". Cholera, moje słowa, a najbardziej w nie wątpię.
|
|
|
|