 |
|
Jest dupkiem, ale mam słabość do niego. Cholerna słabość, która zabija.
|
|
 |
|
nie dam Ci tej satysfakcji. nie napiszę jak mi bez Ciebie źle, mimo, że jest mi źle. zawiodłeś i koniec.
|
|
  |
|
w największych szpilkach skakać na skórzaną kanapę , by móc wygrać ufundowaną przez ciebie nagrodę , jaką był zestaw namiętnych buziaków . tak , dopiero teraz wiem do jakich absurdalnych czynów byłam wtedy zdolna .
|
|
  |
|
jesteś kochany , bo pomimo tych wszystkich jak się okazało bezpodstawnych oszczerstw i wyzwisk , które kierowałam w twoją stronę , nie obraziłeś się ani nie zwątpiłeś . baa , nawet dałeś mi drugą szanse . dlatego pamiętaj , jesteś wielki i obiecuje , nie spieprze tego .;]
|
|
  |
|
kiedyś to wyliczanka rozwiązywała wszystkie problemy. ;d - demoty
|
|
 |
|
- nienawidzę Cię kochać. - a ja kocham Cię nienawidzić.
|
|
 |
|
kiedyś nie byłam w stanie nawet marzyć o Twoim 'kocham'. dzisiaj kiedy wypowiedziałeś to magiczne słowo, w dodatku stojąc w gronie kolegów pełna pruderyjności w ramach odpowiedzi, rzuciłam - 'fajnie', wzruszając ramionami. kobieta zmienną jest. a słodyczy czerpanej z chciwej zemsty nigdy nie będzie w stanie sobie odmówić. nawet za cenę miłości.
|
|
 |
|
Schrupałabym Cię jak ciastko z kremem, ale boję się, że pójdzie mi w "boczki".
|
|
 |
|
kakao zawsze jest za gorące, biodra za szerokie, a mężczyzna zbyt napalony. rozwiązanie tych wszystkich sytuacji za jednym zamachem jest następujące; wylać mu owe kakao na krocze, unikając tym samym zbędnych kalorii powodujących rozrost naszych kobiecych kształtów.
|
|
 |
|
[cz.1]leżała pod kroplówką. lekarze stwierdzili u niej niewydolność serca. 'jedynym rozwiązaniem jest przeszczep' - wydali wyrok. niestety kolejka biorców była niezwykle długa. nie mogła tyle czekać. lekarze postawili na niej krzyżyk. - masz być szczęśliwy, rozumiesz? - powiedziała pewnego wieczoru, kiedy oboje leżeli na szpitalnym łóżku. - bez Ciebie to niemożliwe maleńka. - odpowiedział, zaciskając pięść na prześcieradle. - jeżeli zobaczę 'tam z góry', że uroniłeś chociażby łzę to zjawię się tutaj z powrotem, żeby Ci nakopać! - powiedziała, a oboje wybuchli śmiechem. - nigdy nie będziesz tam na górze, powiedział całując ją w czoło. dwa dni później, obudziło ją szarpanie za rękaw pidżamy. - mamy dawcę! mamy dawcę, kochanie! - krzyczała jej matka, starając się ją obudzić. zaczęła krzyczeć z przepełniającej ją euforii. - dostałam szansę, mamo. niepowtarzalną szansę życia. - wyszeptała, opadając z emocji. '
|
|
|
|