 |
|
To mój prywatny beef z ogółem, bo zawsze mówiłam i robiłam to tak jak czułam.
|
|
 |
|
Słońce rozgrzewa asfalt, całe miasto tonie.
Jesteś królem bez berła, marzysz o koronie.
To nie osiągalne, w dłonie chwytaj karmę.
Bo nikt za ciebie tu niczego nie ogarnie.
|
|
 |
|
Zawieszeni w wymiarze, gdzieś pomiędzy snem i jawą.
Napędzani alkoholem, nikotyną, trawą.
|
|
 |
|
Tu jeśli umiesz liczyć, liczysz na siebie albo na najbliższych,
bo dla tej całej dziczy czasami jesteś do pizdy.
|
|
 |
|
Znów bruk pod stopami wytycza nam nową trasę.
Czasem Bóg jest z nami, a czasem jest Azazel.
|
|
 |
|
Tu można szaleć, umrzeć, narodzić się na nowo, wygrać lub przegrać honorowo.
|
|
 |
|
Życie jak smak szampana lecz kwaśnego jak cytryna .
|
|
 |
|
Sypiam mniej coraz, zmartwień mam coraz więcej, walczę by nie zwariować i zawisnąć gdzieś na belce .
|
|
 |
|
Memu życiu dajesz kolor niczym pigment .
|
|
 |
|
Wierzę, że mnie nie zostawisz, mam to w sercu głęboko, nawet gdy trzeba by było przejść po żarze gołą stopą, żeby udowodnić oddanie .
|
|
 |
|
Nie dotknę gleby, powtarzam po raz który, do kurwy nędzy to nawyk mej natury.
Będę piąć się do góry, mogę ci obiecać - zachowam trzeźwy umysł czując bat na plecach .
Zachowam uśmiech na twarzy wiedząc, że to koniec - tylko bądź koło mnie, bądź koło mnie .
|
|
|
|