 |
|
Patrzę prosto w twoje oczy ale ich nie rozpoznaje na pewno mnie nie okłamiesz, mówiąc, że znowu nie ćpałeś. — Chok.
|
|
 |
|
Twój żal chowam na własność, nigdy się nie waż wchodzić w moją prywatność.
|
|
 |
|
To czas by trwać,
z sobą sam na sam
|
|
 |
|
Te wspomnienia będą tym, czego nie zabierze nikt
|
|
 |
|
Są tacy ludzie, którzy karmią Cię negatywnymi emocjami
|
|
 |
|
Chciałbym zatrzymac czas gdy patrze na nią
|
|
 |
|
"To kolejna próba, których dużo było w sumie
A w naszym przypadku jednej rzeczy nie rozumiem
To te same myśli, ale inny sens wynika
Zawsze kiedy chcę się związać z kimś, mam z tym przypał
Raz bliżej, raz dalej, za dużo przepychanek
Wrogie spojrzenia, nikt nie jest ideałem
Ja i Ty ubierzmy dziś to w proste słowa i ustalmy to by uniknąć rozczarowań "
|
|
 |
|
Jestem odrobiną samotności,
odrobiną ignorancji,
garścią narzekań.
— L.P-Faint.
|
|
 |
|
Tysiące łamanych serc każdego dnia. Miliony łez, które spływają po policzkach zranionych dusz. Litry krwi przelane bólem miłości. Zmarznięte ciała chorych na samotność. Bladość niekochanych. Zdarte kolana porzuconych. A Ty? Stąpasz po bezdrożach miłości? Wdychasz opary samotności? Linie papilarne Twoich dłoni są konotacją szczęścia? A może błądzisz, bo pęknięte serce zaprowadziło Cię do krainy niekończącego się smutku. Chcesz uciec? Nie znasz drogi, prawda? Labirynt bez wyjścia, przypomina Ci drogę do jego serca, do którego nigdy nie dotarłaś, bo obrałaś złą drogę. Cisza krzyczących ust, stęsknionych dotykiem. Przekrwione oczy płaczących serc. Wodospad nadziei, w którym topią się pragnienia. Zdeptane dusze zapomnianych. Rany posypane solą oszukanych przez miłość. Ciała pełne wewnętrzych zniszczeń, jak po wojnie błagają o przytulenie... histerycznie
|
|
 |
|
Jeszcze zatęsknie, kiedy jesień nadejdzie pewnie spojrze na jej zdjęcie potem odłożę je na miejsce i usiąde na krześle i znowu pojmę ze jej serce mnie nie chce, ponownie odejdzie i wróci znowu wiosną
|
|
 |
|
dziś do ciebie zadzwonię, po tym, jak moja krew zatonie w alkoholu.
|
|
 |
|
i mijamy się na dworze często unikając spojrzeń
|
|
|
|