 |
|
jest takie imię które noszą setki osób, ale mi się będzie kojarzyło Tylko z jedną.
|
|
 |
|
na prawdę chcesz, żeby wrócił? żeby był tu teraz z Tobą, z litości, tak na prawdę nic nie czując? nie pakowałabym się w to. wierz mi. lepiej nie mieć nic, niż mieć coś sztucznego, wymuszonego, na niby.
|
|
 |
|
stoisz w jednym momencie swojego życia z zapewnieniem, że zasługujesz na kogoś lepszego, takiego, który nigdy Cię nie zranił i nigdy nie skłamał, podczas kiedy serce wali jak oszalałe krusząc żebra i przypominając, że On był wszystkim.
|
|
 |
|
jeśli naprawdę nie ma innego wyjścia, i musimy się rozdzielić, puścić swoje dłonie, skierować się w przeciwnych kierunkach - dobrze. tylko nie zapominaj. wspomnij czasem mój śmiech, to, jak czule mnie łaskotałeś, zakładałeś kosmyk moich włosów za ucho i jak zaciskałeś swoje palce pomiędzy moimi. nie zakopuj mnie gdzieś na dnie wspomnień, w najciaśniejszym kącie serca. i choć niewątpliwie wszystko w środku rozpadnie mi się w drobne kawałki - pozwolę Ci odejść, lecz spójrz czasem w niebo, kiedy księżyc będzie lśnił pełnią, i szepcz pod nosem moje imię. usłyszę. sercem.
|
|
 |
|
To takie cholernie dziwne. Kochałam Go, ale nie chciałam z Nim być, nie umiałam. Za bardzo mnie ranił...
|
|
 |
|
mam ochotę wziąść na śniadanie 20 tabletek i odpłynąć. pójść na lekcje tylko w sensie fizycznym, myślami być gdzie indziej. nie kontaktować i zapomnieć o tamtym. o tamtym co było kiedyś. on już zapomniał, ja też już powinnam. chodzi już z inną która zajęła tak jakby moje miejsce. tak z dnia na dzień. bum i tyle. ale to chyba dobrze. szczęścia im życzę. w głebi serca na prawdę im tego życzę. jeszcze to do mnie nie dociera, ale widząc ich szczęśliwych razem na szkolnym korytarzu, czuję że to jednak dzieje się na prawdę. już się stało.
|
|
 |
|
Czasami mam ochotę cofnąć czas chociaż o parę lat . Sprawić aby coś zaczęło się od początku . .
|
|
 |
|
nie mów, że wiesz jak się czuję. to nie ty zasypiasz z telefonem w dłoni, dusząc się płaczem. to nie ty średnio co 5 minut budzisz się tylko po to, żeby odblokować klawiaturę. przebudzasz się ze złudną nadzieją, że to jeszcze nie koniec, że odpisał. że nadal jest tylko dla Ciebie. ale nie. on znikł równie szybko jak stygnie gorąca herbata czy dopala się papieros. nie zdążyłaś się nacieszyć, ani wrzątkiem herbaty, ani dymem nikotynowym, ani Nim
|
|
 |
|
Wieczorem, kiedy zasypiam - to tęsknię. Dlaczego nie możesz być moją kołdrą, moją poduszką. Marznę w nocy. Potrzeba mi Twojego oddechu na moim karku, Twojej ręki na moich plecach. To nie jest tak, że ja sobie nie radzę - wieczory są tylko zbyt ciche, myśli zbyt rozbiegane. I to nie tak, że jestem nieszczęśliwa - tylko jestem spokojna, tym pełnym rozczarowania spokojem, który wie, że jeszcze nie tym razem pocałujesz mnie na dobranoc.
|
|
 |
|
wszyscy napiszą. tylko nie on.
|
|
 |
|
Bądź bardzo obok
, dobrze?
|
|
 |
|
Jak zawsze w mojej głowie, siedzisz od samego rana, naturalnie i tak po swojemu, prawie jakbyś był u siebie.
|
|
|
|