 |
|
Nieważne gdzie na wakacje tylko z kim. Nawet najpiękniejsze widoki, jedzenie, pogoda nie mają znaczenia jeśli obok ciebie stoi nieodpowiednia osoba. Nawet deszczowy dzień pod namiotem jest przepiękny gdy towarzyszy ci ktoś kto rozświetla serce.
|
|
 |
|
Aby zmienić "jest jak jest, jakoś trzeba to znieść" na "jest dobrze, jest fajnie oby tak dalej" trzeba przemienić postrzeganie siebie, z ofiary losu na kreatora rzeczywistości.
|
|
 |
|
Już nie mam wątpliwości gdzie iść, trudności są tylko wyzwaniami, nie daję się wciągnąć w gry, zamiast iść z założonymi rękami, biorę cię za dłoń, żebyś mogła przestać się bać. Już nie ma we mnie wątpliwości, nie szukam dróg ucieczki, to tylko cień człowieka, którego zabiłem w sobie przez ostani rok. Szepcze mi dawne kłamstwa i muszę je wyrzucić w literkach.
|
|
 |
|
Cieszę się tym co mam, tym co jest ale wciąż jest ale. Może kiedyś się go pozbędę lecz teraz jest, jest luką, jest bramą dla kogoś o oczach chłonących mój wzrok, dla słów tak szczerych jak miłych, dla dotyku, który każdym muśnięciem niesie iskry uczuć z serca. To ale schowało w sobie, jak w sejfie, nadzieję, że mogę mieć przy sobie kogoś przy kim radość nie jest tak wyczerpujący staraniem ale naturalnym stanem. Zanim zgaszę nadzieję, zanim uwierzę, że mogę mieć tylko to, szepnij słowo, daj mi znać, że jest coś więcej, że jesteś.
|
|
 |
|
Po bardzo długim czasie czuję szczęście. Trochę tak jak po siedzeniu latami w ciemności zobaczył światło i podchodzę niepewnie, nie do końca wierząc w zmysły, z obawą, że jak podejdę za blisko to bańka pęknie. Ale tym razem to szczęście zbudowane na prawdzie a nie iluzji, więc chlonę je i pozwalam aby mnie wypełniło.
|
|
 |
|
A w mojej głowie mędrzec i dureń. Kiedy tylko mędrzec spuszcza z oka durnia, ten znowu wraca szukać wrażeń. Gdzieś biega za cieniem dziewczyny, za piwem, za fantazjami. Dobrze, że nauczyłem się budzić mędrca w czas. Dziś dureń jest grzeczny i słucha mądrego i guza sobie nie nabił, ani ran nie rozdrapał.
|
|
 |
|
Zderzenie z Tobą było jak jeden oddech, jedno uderzenie serca, jedno mrugnięcie i to ciepło poruszonego życia, płynące przez żyły. Jeden oddech na całe życie. Jak teraz żyć kiedy nie ma życia, kiedy wiem, że to nie było twoje tchnienie z miłości ale zastrzyk narkotyku abym ci służył. Uczę się oddychać bez niczyjej pomocy, może kiedyś, między szybkimi uderzeniami serca oczyszczę się z pamięci o Tobie.
|
|
 |
|
Kto by pomyślał, że będę tu gdzie teraz, zawsze bałem się, że nie dam rady a teraz chciałby zacząć od zera, nie mieć nic i mieć tą świadomość jaka obudziła się we mnie ostatnio.
|
|
 |
|
Wiem, że wystarczy dziś jedna iskra, jedna wiadomość i pójdę tam gdzie nie powinienem, tak łatwo rozpalić ogień, szkoda że piekielny, tak dobrze mi w nim, tak lubię upał.
|
|
 |
|
Jest tak pięknie wokół mnie, moje ciało chłonie przyjemność z ciepłego, pachnącego otoczenia, umysł niezmącony stresem, a jednak, jednak szczęście omija mnie o kilkanaście lat, albo setki kilometrów. Mam wszytko do szczecia według reklam a szukam wybawienia w myśli o śmierci i odrodzeniu.
|
|
 |
|
Jestem tak zawiedziony, że skończyła mi się wiara w ciebie. Żałuję, że poszedłem w twoją stronę.
|
|
 |
|
Tak mi dobrze bez uczuć, tak produktywnie. Pozwoliłem wczoraj bezmyślnie na muzykę, wlałem ją w siebie jak alkoholik po długiej abstynencji i smakowała tak dobrze, odleciałem zbyt wysoko aby dziś być trzeźwy, bez uczuć. Zbyt wysoko wrażliwy na takie przyjemności, na życie. Chciałbym już tylko robić swoje, krocząc powoli do wiecznego odpoczynku od odczuwania.
|
|
|
|