 |
|
nie będzie cudownie. będę się wiercić, a po godzinie zabiorę Ci całą kołdrę. rano obudzisz się z kilkoma siniakami wyprodukowanymi przez mój łokieć. mimo to, proszę, wytrzymaj. złap mnie za biodro, kiedy wczuję się na tyle w sen, że omal co nie spadnę z łóżka. gdy pochłoną mnie koszmary, obudź mnie. przytul i zetrzyj pierwsze łzy z twarzy, całując w czoło i zapewniając, iż wszystko gra, wszystko jest w porządku, że jesteś.
|
|
 |
|
wymieniając swoje wady, podawał uzależnienia. wszystkie zgony na imprezach wsadził do jednego worka, który, zaczepiony na ramieniu, miał być jego walizką w podróży do piekła. przy jego pokorze, czułam się tylko jak przeklęta wręcz grzesznica, która wcale nie żałowała swoich przewinięć, a na liście słabości wpisywała wyłącznie jego imię. taszcz tu jego osiemdziesiąt i trochę kilo do samego piekła-przerzucam się na fajki.
|
|
 |
|
oczy przemawiające światopoglądem różnym od mojego, ... zawierające cały mój świat.
|
|
 |
|
jednym słowem? pustka. dokładniej? pustka - coś, co usilnie staram się zdefiniować i czego próba za każdym razem wgniata moje serce w mostek. zaprosiłam ją. za dużą ilością czasu wysłałam jej krótkie zaproszenie w delikatnej kopercie, pachnącej jego perfumami, jakby uwydatniając to, czego tak cholernie mi tego wieczoru brakuje.
|
|
 |
|
czasami trzeba się uśmiechnąć. tak mimo wszystko zacząć żyć od nowa.
|
|
 |
|
Kiedy wypowiadam słowo "cisza", niszczę ją. // Wisława Szymborska
|
|
 |
|
Posłuchaj, jak mi prędko bije twoje serce. // Wisława Szymborska
|
|
 |
|
Przepraszam wszystkich, że nie umiem być każdym i każdą. // Wisława Szymborska
|
|
 |
|
Jestem za blisko, żeby mu się śnić. // Wisława Szymborska
|
|
 |
|
Ludzie zmienili miłość do życia w miłość do wódki. // Pezet
|
|
 |
|
I znowu chyba gdzieś łączą się nasze dłonie. // Pezet
|
|
|
|