 |
|
kiedyś dotrze do Ciebie, że pozbawiłeś się czegoś naprawdę pięknego. że zabiłeś coś, co mogło nazywać się Naszym wspólnym życiem. oszukałeś tą miłość, by móc się przez chwilę zabawić. ale nadejdzie w końcu ten dzień, gdy przeglądając listę kontaktów w telefonie, gdzieś pomiędzy panną 24, a panną 26 przeczytasz Moje imię. wspomnisz kim dla Ciebie byłam i jak wiele zrobiłam. przypomnisz sobie, że kochałam, a Ty bezpodstawnie zburzyłeś to uczucie. będziesz żałował i zapijał wspomnienia. ale to Ci nie pomoże. w końcu przeszłość kiedyś każdego dopada. [ yezoo ]
|
|
 |
|
najbardziej boli świadomość, że już nigdy nie będzie jak dawniej .
|
|
 |
|
Wcale nie chcę uciekać, chcę dać sobie radę, tylko za chole*ę nie wiem jak
|
|
 |
|
.. jaram się tobą jaak palacze Holandią . ! ; D
|
|
 |
|
ślubuję Ci miłość, wierność i, że Cię nie opuszczę aż do końca gimnazjum.
|
|
 |
|
To, co dziś jest rzeczywistością, wczoraj było nierealnym marzeniem.
|
|
 |
|
znów milczysz już przestań nie można tak codziennie
|
|
 |
|
` Oświecił mnie , powiedział , że kocha i wtedy mnie oświeciło .!
Czemu wcześniej nie wpadłam na to , że to dupek .? ; o
|
|
 |
|
ufam. płaczę. wybaczam.
i to mnie zabija.
|
|
 |
|
Sto tysięcy dni albo sto tysięcy sekund przede mną, to wieczna niespodzianka
- w życiu nie ma nic na pewno.
|
|
 |
|
‘Chcesz to zajrzyj głęboko na dno mojego serca, zobaczysz tamtych ludzi i te miejsca.’ / Sobota
|
|
 |
|
-masz.-syknęłam rzucając Mu na stolik biały proszek.spojrzał się na Mnie,jak na zbawiciela,a zarazem zdziwił się,dlaczego to robię.-nie musisz dziękować.-dodałam siadając na fotelu naprzeciwko Niego.pospiesznie rozsypał wszystko układając w nierówne kreski.już zabrał się do wciągnięcia tego świństwa,gdy po pokoju rozbrzmiał się Mój sarkastyczny śmiech.-wiedziałam.cholera,wiedziałam!-krzyknęłam.-gdy Ja potrzebowałam byś był obok,byś wysłuchał,pomógł,albo wspólnie pomilczał,nigdy nie miałeś czasu.odmawiałeś Mi,albo zlewałeś każdy Mój telefon.-krzyczałam,czując jak po policzkach powoli spływają łzy.-teraz,dostając to gówno cieszysz się,jak idiota,któremu udało się obrabować bank bez żadnego przypału.masz to, co chciałeś.chyba oboje wiemy, co bardziej kochasz.-przerwałam próbując złapać oddech.-ale kochanie..-zaczął.-Twoje kochanie jest tam.-rzuciłam wskazując na proszek i w nadziei,że jeszcze zmieni zdanie,powoli opuszczałam Jego pokój. na marne. już Mu nie zależało. [ yezoo ]
|
|
|
|