 |
|
Kaleczymy ciało, żeby zabić duszę. Stało się, nie można tego cofnąć, wszyscy teraz patrzą złowrogo. Nie możesz tak żyć, nie daje Ci to spokoju.../ kolega
|
|
 |
|
Czasami tracę wiarę w lepsze jutro./o.r.p.m
|
|
 |
|
I know if I go, I'll die happy tonight. /Wiem, że gdybym odeszła, umarłabym dziś szczęśliwa
|
|
 |
|
Na początku walczysz z tym, żeby było Ci dobrze. Chcesz sobie udowodnić, że potrafisz bez Niego żyć. Rozpierdala Cię od środka, ale ty i tak mówisz sobie, że wszystko w porządku. Ale przychodzi dzień, że nie wytrzymujesz. Siadasz. Płaczesz. Marzysz tylko o tym, by było jak dawniej, by on wrócił. Jest Ci ciężko. I zdajesz sobie powoli sprawe za czym tęsknisz. Brakuje Ci jego obecności. Brakuje Ci kogoś, kto się o Ciebie troszczył, kto Cię zawsze wysłuchał. Nawet gdy chodziło o jakąś błahostkę. Kogoś, kto się zawsze o Ciebie martwił. Brakuje Ci smsów na dzieńdobry i dobranoc. Głupie? Ale tęsknisz za tym. Tęsknisz nawet za tym, czego nie nawidziłaś. Teraz pragniesz, by wróciło. Brakuje Ci jego ciepłej dłoni, ust. Tego buziaka w smsie w zimny dzień, który rozgrzewał od środka. Brakuje Ci poczucia, że w tej właśnie chwili ktoś, kocha Cię równie mocno jak ty Jego. Pozostała Ci pustka i gorycz oraz miliony wspomnień w głowie powodujących łzy. I nie, nie będzie lepiej.
|
|
 |
|
Musisz, czasem musisz uciec, musisz zabrać kurtkę, wyjść, musisz trzasnąć drzwiami, musisz odejść z przeszklonymi oczami. Musisz zostawić go ze wspomnieniem Ciebie jako tej słabej, kruchej istoty, która Go najbardziej potrzebuje, podobnie jak Ty masz mieć w głowie Jego obraz - z twarzą w dłoniach i krzykiem, który odbił się echem o ściany. Nie wolno Wam zostać na tych samych metrach kwadratowych, dusić się toksycznością i obrzucać się wciąż pretensjami. Musicie odetchnąć. I musicie się kurewsko źle czuć, nie móc odnaleźć spokoju i zrozumieć, że tylko przy sobie jest Wam stuprocentowo dobrze.
|
|
 |
|
jestem martwa. oddycham. jestem martwa. chodzę. jestem martwa. odpowiadam na pytania. jestem martwa. miewam napady depresji. jestem martwa. czytam. jestem martwa. piszę. jestem martwa. łykam tabletki. jestem martwa. od dawna...
|
|
 |
|
kiedy coś się kończy wracamy myślą do początków
|
|
 |
|
Cholerny ucisk w klatce piersiowej, smutne oczy, udawany uśmiech, powracające uczucie zagubienia i bezradności, znasz to?
|
|
 |
|
że what? ja mam schizy czy jest burza w środku grudnia?
|
|
 |
|
Siedzi to we mnie - chęć odwdzięczenia się ludziom, częściej za wszystkie gówna, mniej za dobre rzeczy, ale pomińmy. Szczypta chamstwa, w sumie to nawet spora, lecz nie uściślajmy. Lubię jak ktoś się musi starać, jak coś go to kosztuje i nie lubię dawać siebie za nic. Nie lubię jak ludzie nie dają nic od siebie, choć ja czasem nie poświęcam nic, równocześnie oczekując. Tak, bywam naprawdę niewdzięczna. I chyba to polubiłeś.
|
|
 |
|
Rodzice przeważnie kazali mi założyć dodatkowy sweter czy wsunąć się pod koc, gdy zmarzłam. U babci była pierzyna, która bardziej dusiła niż ogrzewała. Każdy facet poza Nim? Odruchowo na dotyk mojej zimnej dłoni reagował dygnięciem i odsunięciem się. Jest jedyną osobą, która panikuje jakimś "jaka jesteś zimna, chodź tu", przygarnia mnie do siebie i znosi lodowate części mojego ciała stykające się z Jego gorącym brzuchem.
|
|
 |
|
Jazda pociągiem, uwielbiam. Szczególnie gdzieś dalej, w towarzystwie ludzi, którzy nie mają o mnie bladego pojęcia, a jedynie przypisują historię, którą sami sobie utworzą. Nie wyglądam źle - białe trampki, jasne jeansy, bluza w odcieniu pudrowego fioletu, włosy w kucyku. Z każdym kolejnym kilometrem, którego przemijanie obserwuję przez szybę, oczy robią się coraz bardziej szkliste i szczelniej podciągam nogi pod brodę. Tym ludziom na około kraja się serce, bo wierzą w ogrom mojej wyimaginowanej tragedii. Myślą, iż przeżyłam dramat - a nie, że jestem słaba i życie mnie zwyczajnie przerasta.
|
|
|
|