 |
|
-Uczysz się? -Tak -Żartujesz... -Ty zacząłeś. [n]
|
|
 |
|
SMS-y które wysyłam pod wpływem są tak zajebiste że potem głupio mi się spotykać z ludźmi którzy je dostali. [n]
|
|
 |
|
cz.2 w szpitalu nie była długo. tak ciężko było jej patrzeć, jak On zwija się z bólu, jak tysiące `kabli` i `rurek` ledwo utrzymuje Go przy życiu. łzy wiecznie widniały na jej policzkach, wydawało się, że są nieodłącznym elementem jej wyglądu. modliła się, cały czas błagała Boga, by zostawił Go na ziemi. teraz, jedynie wiara utrzymywała ją przy życiu, rozkazując się nie poddawać. nagle usłyszała dzwonek do drzwi. zadrżała - to był On. o nic nie pytając, przytuliła Go najmocniej jak tylko się dało. `wiesz? choćbym miał umrzeć za sekundę - nie boję się. tu na ziemi osiągnąłem już pełnie szczęścia, doznałem cudu - jesteś nim Ty.` szepnął, a Ona uśmiechnęła się szeroko - wreszcie zrozumiała. dostrzegła, że jej życie jednak jest piękne. `dziękuję` odparła, tym jednym słowem wyrażając wszystko. / pstrokatawmilosci
|
|
 |
|
zawieszam na długi czas. przepraszam i pozdrawiam. ; )
|
|
 |
|
Często stawał w progu mojego mieszkania w dłoni trzymając w dloni koszyk świeżych truskwek, których unoszący się w całym domu zapach tak bardzo uwielbiałam. razem przygotowywaliśmy z nich deser żeby późnym wieczorem delektować się nim na balkonie, patrząc w gwiazdy i mieć świadomość, że świecą dla nas. cała kuchnia przesycona była nieziemskim zapachem,a promienie słońca, przedostające się przez żaluzje oświetlały cukier puder, tak lekko unoszący się w powietrzu. byliśmy wtedy tak cholernie szczęśliwi. tak cudownie było mi spędzać czas w Jego towarzystwie, nawet kiedy czubek nosa był cały umorusany w bitej śmietanie. |imagine.me.and.you|
|
|
 |
|
Zaczęłam mówić jak dziecko, niekiedy pisać jak dziecko, myśleć jak dziecko. Może w ten sposób uda mi się wrócić do bezproblemowego dzieciństwa.
|
|
 |
|
Nie dawałam rady, usiadłam na środku chodnika, zanosząc się szlochem. Ni stąd, ni zowąd, obok mnie zjawiłeś się Ty. 'Czemu płaczesz? Chodź, proszę.' Powiedziałeś, próbując mnie podnieść. Wyrywałam się. 'Nie chcę Ciebie, rozumiesz? Chcę jego!' Wrzasnęłam w końcu. Wyprostowałeś się. Spojrzałam na Twoją twarz, widać, że Cię te słowa zabolały. 'Wstań, odprowadzę Cię tylko do domu' Przykro mi było, że zadałam Ci tyle bólu. 'Nie, posiedzę tu.' Powiedziałam, spoglądając gdzieś w dal i pozwalając, by kolejne łzy spływały po moich policzkach. 'On nie przyjdzie na razie. Będziesz tu czekać parę miesięcy? Przecież wiesz, że się do Ciebie odezwie. Wszyscy to wiemy. On bez Ciebie żyć nie mógł. Zawsze chciał, żebyś szczęśliwa była. Ja ledwo co uszedłem z życiem' Powiedziałeś, wyciągając do mnie rękę. Złapałam ją, wstając i wtulając się w Twoje ramiona, które niegdyś były moje. 'Tęsknię za nim.' Powiedziałam, przerywając płacz. 'Wszyscy tęsknimy. Ale on wróci. I będzie okej. Musisz być silna.'
|
|
 |
|
Często wychodzę przez okno mojego pokoju na ten daszek . nie wiem dlaczego , ale moje serce i cały umysł pędzą tam niemiłosiernie szybko . tam czuję się najlepiej . tam najwięcej czuję , najwięcej wiem , najczęściej się uśmiecham i najżadziej płaczę . to miejsce daje mi naprawdę wiele . wyobrażasz sobie jak cudownie jest z niego oglądać gwiazdy ? na pewno kojarzysz , razem nadawaliśmy im imiona . |imagine.me.and.you|
|
|
 |
|
Pamiętasz , jakie wtedy było moje życie ? pełne kolorów i szczęścia . kiedy opowiadałam Ci z tak wielkim entuzjazmem o każdym dniu , od razu pojawiał się ten cudowny uśmiech na twojej twarzy . kiedy to całym sercem kochałam życie i to , że mogę Cię mieć , na zawsze . kiedy każdy dzień porównywałam do tabliczki mlecznej czekolady i kiedy wszystko runęło . to pamiętasz ? bo ja bardzo dobrze . strumienie łez zalewające moją twarz , pamiętam . pamiętam ten cholernie mocny , ostatni uścisk dłoni , ostatnie 'cześć', ostatnie 'kocham cię' z Twoich ust i ostatni dzień , w którym jeszcze byłam pewna , że nic i nikt nie zburzy tego , do czego tak bardzo się przywiązałam . chcę cofnąć czas , wiesz ? |imagine.me.and.you|
|
|
 |
|
cz.1 życie nigdy nie szczędziło jej cierpienia, jednak zawsze próbowała iść do przodu. mimo tych wszystkich przeszkód, starała się optymistycznie patrzeć na świat. ale dzisiaj... dzisiaj całkowicie straciła grunt pod nogami. gdy Go spotkała, myślała, że wreszcie los się do niej uśmiechnął, że dał Jej szczęście, kogoś do pomocy, by wszystkie cierpienia dzielić na dwoje - jakże się myliła. diagnoza ukochanego była dla niej jak wyrok, w głowie ciągle tkwiły słowa lekarza, że choroba zrobiła postępy, a organizm jest zbyt słaby, by z nią walczyć. pozostała tylko nadzieja, gasnąca już nadzieja na cud. chwilami odnosiła wrażenie, że to właśnie przez Nią umiera. że to kara, za to, że jej pomógł, że się nią zainteresował, że po prostu ją pokochał. / pstrokatawmilosci
|
|
 |
|
''już raczej nie będziemy mogli zacząć od nowa. lecz pamiętaj, że jesteśmy ustawieni na browar.''
|
|
 |
|
Jeden z wf, na którym dużo klas musiało podzielić się całą szkołą, w tym klasa najlepszego kumpla. Nam i im wypadła sala, z czego się cieszyliśmy. My graliśmy w koszykówkę, oni w siatkówkę, a kolega siedział na ławeczce, nie ćwicząc. Ja stałam w krótkich spodenkach i wielkiej bluzie ze schowaną w kieszeni komórką. Po chwili dostaję esa. 'Chodź tu na chwilę' No to idę. 'Co?' Zapytałam, trzęsąc się z zimna. 'Widzę, że Ci zimno' Zaśmiałam się. 'No trochę.' Powiedziałam, chowając dłonie w kieszeniach. Ten wstał i przytulił mnie, oddając mi wszystko: miłość, ciepło, zaufanie, przyjaźń, dobry humor. Oddał mi po prostu wszystko, nawet to, czego nazwać nie umiem. I za to mu dziękuję codziennie przed snem, w czasie snu i po śnie, po prostu cały czas mu dziękuję za to, co dla mnie zrobił, robi i będzie robić. Za to, że zaakceptował, zauważył, dał siebie poznać. Za to, że się przede mną otworzył i mi zaufał. Za to, że był i będzie. I mimo, że go nie ma, to jest. Za to też mu dziękuję.
|
|
|
|