 |
|
bólowi trzeba pozwolić się uwolnić. uciec. otworzyć mu na oścież drzwi i kazać wypierdalać. ale nie. wolimy się uśmiechać, imitując radość. zamykamy cierpienie w papierowym pudełku i chowamy na dnie serca. ból rozdziera nas od środka, a my zaciskamy pięści powstrzymując się od przeraźliwego krzyku w ramach sprzeciwu. udajemy szczęśliwych. jesteśmy manipulowani przez plastikowe uczucie, potocznie zwane radością. a ból? wygodnie siedzi w naszym sercu, z dnia na dzień zadając coraz większe cierpienie. każda z łez, gnije na dnie naszego mięśnia pulsującego krew. w końcu nadchodzi kulminacyjny moment, kiedy nie jesteśmy w stanie dłużej udawać. nasze tętno ustaje bo serce sprzeciwia się nadmiarowi toksyn. stajemy na środku ulicy i krzycząc z przerażenia błagamy przejeżdżające samochody o potrącenie w ramach ukrócenia naszego cierpienia.
|
|
 |
|
uwielbiam się rozłączać w połowie naszej rozmowy. mam wtedy pewność, że zaraz zadzwonisz ponownie, a ja znowu dostanę tych rozkosznych palpitacji serca na widok Twojego numeru telefonu na wyświetlaczu.
|
|
 |
|
- Nie lubisz mężczyzn?
- Lubię, tylko nie rozumiem.
- To prawda, mamy czasem problem z docenianiem niesamowitych kobiet. Szczególnie takich jak Ty.
|
|
 |
|
użył formy Jesteś, nie Byłaś.
była tak ucieszona tym faktem, że nie zdawała sobie sprawy z tego
czego tak naprawdę dotyczyła ich rozmowa..
|
|
 |
|
Podobno miłość nie odchodzi, ani nie zmienia właściciela. Miłość czasem usypia. Ale się budzi. Zawsze.
|
|
 |
|
Czasami zastanawiam się, czy myślisz jeszcze o mnie spoglądając w jej oczy.
|
|
 |
|
I nagle zrozumiałam, jak trudno mi oddychać, gdy nie dzielimy się powietrzem.
|
|
 |
|
zaprosiłam go NA kawę. później wyszliśmy NA papierosa. skończyło się na tym, że wylądowałam NA łóżku. a on wylądował NA mnie. zaprosił mnie do siebie NA godzinę. ja, elokwentnie zostałam NA zawsze.
|
|
 |
|
Rozmawiałam z przyjaciółkami siedząc na ławce przed klasą. Nerwowo pocierałam ręce i sztucznie się usmiechałam udając że interesuje mnie to co mówią. - Co sie stało? - spytała w pewnym momencie jedna z nich - spojrzałam na nią smutno , po czym śledziłam wzrokiem jego idącego z kolegami. - To było tylko przelotnie, będzie dobrze , nie przejmuj się , a z resztą zasługujesz na kogoś lepszego - powiedziała wiedząc o co mi chodzi i przytuliła, Może ma racje i to tylko zauroczenie?
|
|
 |
|
Podbiegła do mnie koleżanka- Zaprosił mnie na bal - wykrzyknęła uśmiechnięta rzucając się mi na szyję - Tak kto? - spytałam. - No Szymon! - To świetnie - powiedziałam ze sztucznym usmiechem , czułam jak serce mi pęka. / real.
|
|
|
|