 |
|
nie mówię że nie mogę bez ciebie żyć bo mogę tyle że nie chcę .
|
|
 |
|
drętwo leżała na ulicy z coraz płytszym oddechem. było za ciemno, aby ktokolwiek mógł ją zauważyć. za późno, aby ktokolwiek tamtędy przechodził. ostatkami sił przyłożyła swoją dłoń do ucha. nasłuchując swojego ustającego tętna, zagryzała wargi z przeszywającego ją bólu. boso z rozmazanym makijażem i splątanymi włosami, leżała na chodniku ulicy w kałuży krwi. deszcz zaczął padać jak opętany, straciła przytomność. następnego dnia tuż o świcie znaleziono jej ciało. obok niej leżał pistolet umazany krwią. w jednej z dłoni trzymała kartkę papieru. przechodzień przystanął i podniósł świstek ówcześnie dzwoniąc na policje. było na nim napisane, małymi niezgrabnymi literkami 'sprawca - miłość.'
|
|
 |
|
Była z nim na spacerze. Akurat przechodzili koło sklepu, więc postanowili wstąpić do niego na tymbarka. Poszli do parku, usiedli na ławce i otworzyli napój. On otworzył, a jego oczom ukazał się napis ,,kocham cię". postanowił właśnie tak wyznać jej to, co czuje. wziął pokazał jej to, co miał do pokazania po czym mocno przytulił do siebie. ona uśmiechnęła się i pokazała mu swojego kapsla, pod którym pisało ,,Ty, to tak na poważnie.?" On odpowiedział pocałunkiem.
|
|
 |
|
Na podstawie art. 11 kodeksu miłości skazuję Cię na dożywotnie umieszczenie Cię w moim sercu... Wyrok jest prawomocny !
|
|
 |
|
A może czasem po prostu trzeba wszystko przemyśleć...? Może po prostu trzeba spojrzeć z innej perspektywy...? A może najlepiej być świadomym tego co się robi.
|
|
 |
|
Nic nie mówił, a ty czułaś się paskudnie; to był jeden z tych dni, w których wszystko się wytracało, nie można było utrzymać w ręku ani żadnych naczyń - herbata, którą mu niosłaś, poleciała na podłogę.
|
|
 |
|
Ludzie, którzy chcą pozostać w Twoim życiu , zawsze znajdą na to sposób.
|
|
 |
|
tylko nie zgub mnie, już mnie kiedyś zgubiono.
|
|
 |
|
Całując Cię na dobranoc, nie dałabym Ci zasnąć.
|
|
 |
|
Przypomnij mi, że zawsze będziemy mieć siebie, gdy wszystko inne zniknie.
|
|
 |
|
Nigdy nie zapomnę dobrych wspomnień z udziałem osób z którymi już nie rozmawiam.
|
|
 |
|
05:30 rano. Leżysz w łóżku i próbujesz znaleźć chociaż jeden powód by wstać i żyć. Później uświadamiasz sobie, że nie masz takiego powodu, ani o 05:30 nad ranem, ani o żadnej innej godzinie każdego dnia.
|
|
|
|