 |
|
chciałabym powrócić do czasów gdy moim
jedynym makijażem był owocowy błyszczyk,
uśmiech był szczery i wierzyłam, ze miłość istnieje.
|
|
 |
|
w momentach, kiedy zbiera mi się na wyzwania,
powinnam zostawać zakneblowana. do momentu,
kiedy przywróci mi racjonalne myślenie.
|
|
 |
|
a z książek wypadają tylko kartki z serduszkami
i wierszykami jak to bardzo cię kocham.
|
|
 |
|
możesz myśleć o mnie cokolwiek że się poddałam, jestem niestała, niekonsekwentna.
mało poważna, cyniczna, chłodna i obojętna. możesz oskarżać mnie o co tylko zechcesz.
dziecinność, niesłowność, naiwność i że.. nie tak miało być. możesz dowolnie mnie też
nazywać, dziecinna materialistka, zimna suka, nieczuła dziwka, szmata, skrajna
egoistka. tylko zanim otworzysz usta, spójrz proszę na moment w kierunku lustra.
|
|
 |
|
błogosławieni szurnięci, albowiem
już tu, na ziemi są w raju.
|
|
 |
|
nazywaj mnie suką. tą podłą, zimną i bezwzględną.
to właśnie tobie, byłabym w stanie wbić z premedytacją
moje ulubione szpilki, w sam środek klatki piersiowej po
wspólnie, spędzonej nocy. właśnie wtedy, gdy uznałbyś,
że możesz mnie mieć, pełna zawiści, wbiłabym swoje
krwistoczerwone paznokcie, w twój kark czule szepcząc,
że nigdy nie będziesz mnie miał.
|
|
 |
|
lubie na ciebie patrzec, i
przypominac sobie jak smakujesz
|
|
 |
|
Zakochanie - przed użyciem zapoznaj się z sercem drugiej połówki, lub skonsultuj się z rozumem, gdyż każda miłość niewłaściwie wybrana zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu. / demotywatory
|
|
 |
|
od dziś będę się zabawiać każdym napotkanym na mojej drodze
mężczyzną. zero sentymentów, ckliwych wspomnień, zaangażowania
czy uczuć. papieros w moje dłoni będzie stałym gościem, a kakao
zamienię na czerwone wino. będę żyła chwilą bez myślenia o
konsekwencjach. chcę żyć życiem, nie kimś.
|
|
 |
|
to irracjonalne, spoglądać codziennie w to samo lustro,
każdego dnia widząc kogoś innego. budzić się z nadzieją,
że dzisiaj mimowolny uśmiech będzie nam towarzyszył
jak cień, a my nie zdołamy się poparzyć nawet najgorętszą
zieloną herbatą, podglądając niewinnie, wschodzące słońce.
|
|
 |
|
jesteś moją najpiękniejszą formą destrukcji.
|
|
 |
|
uznajmy że wcale się nie smucę, przecież mogę mieć swoje
tajemniczo smutne wieczory, kiedy słuchawki są tylko dla mnie
kiedy muzyka gra tylko dla mnie kiedy bit mnie podrywa.
kiedy patrzę w lustro i to co widzę nie mam stu procentowej
pewności czy to ja. a jeśli znowu gram? jeśli jestem kogoś
marionetką? zwyczajną lalką na sznurkach, tak bardzo sie boje.
miałeś chronić, miałeś być. i będę wraz z wiatrem wysyłać
pocałunki do ciebie wierząc że wiatr muśnie twoją twarz i
szepnie ci do ucha że ja ciągle żyję i kocham.
|
|
|
|