 |
|
dziś, w chłodny wieczór, schowam
się pod Twoją bluzę, a Ty uspokoisz
mój oddech. będę dla Ciebie najważniejsza,
niezbędna, niepowtarzalna.
|
|
 |
|
poprowadzisz mnie w krainę miłości
i źródłem się staniesz mojej radości!
|
|
 |
|
chciałabym być najważniejszą
kobietą w twoim życiu, chociaż raz
jeden pieprzony dzień.
|
|
 |
|
jestem drugoplanowa zabawka na pocieszenie.
|
|
 |
|
mogłeś uprzedzić, że
gustujesz w pustych panienkach.
nie robiłabym sobie nadziei.
|
|
 |
|
uwielbiam patrzeć na zaciągającego się
papierosem faceta. uwielbiam gdy później
wypuszcza ten trujący dym z taka gracją
z jaką ja nigdy bym tak nie zrobiła. uwielbiam
patrzeć jak robi z tym dymem co tylko zechce.
uwielbiam patrzeć jak wkłada papierosa do ust,
a później go odpala. i tak w kółko.. to jest magiczne.
|
|
 |
|
wiem że nie jestem jaka być powinnam.
wiem że nie będę już nigdy inna. przepraszam.
|
|
 |
|
i wcisnęłam niezdarnie mokre stopy w twoje skarpetki.
mimowolnie na myśl przyszły mi moje różowe, które zagościły
na twoich stopach, nagle przyszła fala wspomnień i przyjemne
ciepło ogarnęło moje ciało, uczucie miłości zawładnęła nim.
czułam jak twoja miłość króluje w moim sercu. kiedy otworzyłam
lodówkę a przed oczyma miałam bitą śmietaną, beznamiętny
wzrok objął teraz nas, a ciche głosy szeptały mi twoje imię
do ucha. i słyszałam ten szczery śmiech, to szczere szczęście
i widziałam jak biegamy i polewamy się bitą śmietaną. i jeśli
to było snem chciałam by nigdy się nie skończył. i pragnęłam
choć na moment poczuć to szczęście, uśmiechnąć się tak szczerze
jak wtedy, poczuć smak ten bitej śmietany którą byłeś oblany.
ponownie móc krzyczeć i ściągać śmietanę z włosów. każdy
najdrobniejszy skrawek świata przypomina mi o tobie.
z każdym jest cząstka nas, ale kocham cię bardziej niż te
wszystkie drobiazgi razem wzięte. nie dasz rady wyobrazić
sobie jak mocno.
|
|
 |
|
nie widzisz że tonę? ciężko to zauważyć, tak ciężko usłyszeć mój krzyk?
a ja czuję się jak lalka rzucona w kąt, posiniaczona, głupia lalka.
w planach był spacer po tęczy, a tymczasem? czuję że noszę imię
odrzucenia, jestem uczuciem niezmierzonym, bez barw i bez smaku.
niespełnionym. nie jestem 5 letnim dzieckiem i nie będę wierzyć w to
że będzie dobrze, będę skakała po łóżku ze złości. skakałam.
chwilę? to była chwila zapomnienia, po czym odezwała się pęknięta czaszka.
i skarciła mnie przeszywającym na wskroś bólem, który mnie obezwładnił.
wyzwał, pomiatał mną. przypomniał mi on o tobie. i będę skakać po łóżku
i będę się karcić za to że nie mogę być inna. będę.
|
|
 |
|
doszłam do wniosku, że wystarczy już wyrywania włosów z głowy i wbijania
paznokci w dłonie. nie będę krzyczeć i żebrać o to, by było jak kiedyś. z
podniesioną głową powoli wychodzę i trzaskam drzwiami. chcę wierzyć, że
tym razem powrotów już na pewno nie będzie. chcę wierzyć, że nie jesteś tego
wart, choć to tak cholernie trudne. ale się nie poddam. rozłożę pod gwiazdozbiorem
własnego mikrokosmosu samą siebie, i będę czekać aż wszystko co mnie
boli opuści organizm.
|
|
 |
|
tak bardzo chciałam by dzisiaj mogo się to
zmienić. żebym mogła ci dać to co chciałam ci dać.
i dostać to od ciebie. tak bardzo chciałam ci dziś
powiedzieć. tak mocno chciałam twoich oczu.
tak bardzo chciałam twoich dłoni.
tak bardzo chciałam, tak mocno czułam.
tak cholernie chciałam być przy tobie.
tak bardzo byłeś mi potrzebny.
czekałam aż powiesz że jesteś dla mnie, że..
powiesz że kochasz, potrzebujesz.
że ty i ja to coś co jest na pewno.
tak cholernie chciałam być ci potrzebna.
najważniejsza.
nie ma cie gdy moje życie spada w dół.
nie ma cię gdy wszystko łamie się na pół!
ale dobrze że nie wiesz co u mnie, bo pękło
by ci serce. ale kocham cię kurwa wciąż
cię kocham kurwa i nie znam już innych słów.
to jest zbyt trudne.
|
|
 |
|
bo wiem że bez szacunku ta miłość, to tylko śmieć
|
|
|
|