 |
|
- tak najlepiej obrócić wszystko w żart . a to, że zabawiałeś się moimi uczuciami się w ogóle nie liczy!?
- wybacz, zawsze taki byłem.
- szkoda, że dowiaduje się o tym dopiero teraz.
- zawsze to wiedziałaś! przecież na to lecisz..
|
|
 |
|
nie ma co się dręczyć. trzeba zamknąć ten rozdział, zapomnieć, wymazać, wykasować, odkochać się, pozbyć się tego pliku z własnej pamięci. trudno. było, minęło.
|
|
 |
|
a gdy spoglądam na zegar i widzę 21:22, 23:24 - to mam wrażenie, że coś się zakończyło.
|
|
 |
|
ktoś kiedyś powiedział, że w chwili, kiedy zaczynasz zastanawiać się, czy kochasz kogoś, przestałeś go już kochać na zawsze.
|
|
 |
|
jak nie ja - będzie inna,
tak już jest, przecież to nie twoja wina.
nie wiesz jak to powiedzieć,
nie martw się, mogę zrobić to za ciebie.
|
|
 |
|
-ale zimno . -poranny zimny wiatr smagał po całości . -pizga , jak cholera . -odpowiedział naciągając kaptur na głowę . zaczęłam szperać w kieszeniach . - kurde , nie wzięłam rękawiczek . - jęknęłam stukając zębami . - daj rękę . - zwrócił się do mnie , a ja spojrzałam na niego , sprawdzając czy to kolejny żart z jego strony . zaskoczył mnie . patrzył na mnie z troską wyciągając swoją dłoń w moją stronę . - mam Cię trzymać za rękę ? . -po prostu ją daj . -zrobiłam jak kazał . miał tak rozkosznie ciepłe ręce , że przeszły mnie dreszcze. wsunął nasze dłonie do kieszeni swojej kurtki splatając palce . uśmiechnęłam się do siebie i rozejrzałam . -wiesz , może lepiej puść . jak to zobaczy Twoja laska to będzie koniec . - masz racje .. - burknął pod nosem chcąc zabrać swoją rękę , ale mu na to nie pozwoliłam . -ej , powinieneś powiedzieć ' jebać to ' i trzymać mnie dalej. -zażartowałam , a on ku mojemu zaskoczeniu ścisnął moją dłoń i patrząc w okno jej szkoły powiedział : -jebać to. / ransiak
|
|
 |
|
oddałabym dziś każde jutro za tamten czas.
|
|
 |
|
-zaufaj. -uf, uf. zaufałem.
|
|
 |
|
-zostań ze mną na zawsze, piękna. jesteś niezwykła, jesteś moja. kocham cię, nigdy... [..] -ej, wstawaj córcia, już 10.
|
|
 |
|
i żyli długo i szczęśliwie, dopóki księżniczka z sąsiedniego zamku nie założyła ładniejszej sukienki.
|
|
 |
|
-przypominasz mi kogoś. -kogo? -bohatera jakiejś bajki. -no prawdziwy książę! -nie! -kubuś puchatek? -może.. głupiutki i myśli tylko o jednym.. ale to nie to... wiesz, jesteś takim pomysłowym dobromirem. -co?! -tak, zawsze masz pomysł na unicestwienie moich marzeń.
|
|
|
|