 |
|
brudnymi ulicami śródmieścia a policjanci dziwki i blady strach farbowani mafiozi z przedmieścia każdy tutaj taką samą wartość ma
|
|
 |
|
potargany przez czas i przez miejsce spoza brudnych szyb paskudny jest świat matka boska na szczęście numer boczny dwa siedem siedem dwa.
|
|
 |
|
mam swój metr i nieco ponad pół, gdzie mi tam do twoich niecałych 2.
|
|
 |
|
mam swoich 5 punktów IQ, gdzie mi tam do twoich 22!
|
|
 |
|
w pierwszym z brzegu obojetne, którym w szaro-burym szeregu jednym z wielu.
|
|
 |
|
i wtedy powiem Ci jak bardzo Cię chcę i wszystkie moje tajemnice.
|
|
 |
|
zawsze będę tym, który do powiedzenia nie ma nic.
|
|
 |
|
bo tu nie ma nieba, jest prześwit między wieżowcami. a serce to nie serce to tylko kawał mięsa. no, a życie... jakie życie? poprzerywane linie na dłoniach. a Bóg? nie ma Boga. są tylko krzyże przy drogach.
|
|
 |
|
znam to uczucie pękniętego serca.
|
|
 |
|
toż to balet, a nie stypa. zdrowie nie jednego typa !
|
|
 |
|
znów na pełnej kurwie myląc dzień wczorajszy z jutrem .
|
|
 |
|
rozrywany sen przez rozmaite szaleństwa mojej podświadomości.
|
|
|
|