 |
|
zimowy wieczór, a właściwie noc. stoję sama na moim ukochanym moście. Warszawa - miasto, które od zawsze mnie inspirowało. dzień moich siedemnastych urodzin. obserwuję piękny widok, nieustannie esemesując. z kim? z mężczyzną. nie widziałam go wcześniej, ale był cudowny. marzę by przyszedł, przytulił mnie cholernie mocno. niespodziewanie, czuję czyjeś dłonie. przytulają mnie.. ktoś szepcze - 'spełnienia marzeń Najdroższa.' odwracam się, odrobinkę przestraszona. to on - mój książe z bajki. topię się, w blasku jego tęczówek, a potem oglądamy gwiazdy. od tego momentu jesteśmy nierozłączni, mimo kilometrów jakie nas dzielą. / dziękuję Sandrze, za pozwolenie na opisanie swojej historii. :*
|
|
 |
|
cholernie Cię kocham. nieważne gdzie jesteś, jak bardzo się zmieniłeś i czy czujesz to samo do mnie. kocham i tyle.
|
|
 |
|
myślisz, że mi to lotto, ale nie. boli mnie, że jesteś z Nią, nie ze mną. to ja byłam pierwsza. nienawidzę Cię, nienawidzę.
|
|
 |
|
A tyle osób jak zaczynaliśmy mówiło z pełnym przekonaniem, że świetnie do siebie pasujemy. Everybody lies.
|
|
 |
|
Jeszcze pamiętam jak droczyłeś się ze mną i jak dziecko upierałeś się, że na osiemnastkę kumpla nie założysz garnituru, a tym bardziej krawatu. A ja tak bardzo chciałam, żebyś pasował do mojej małej czarnej. Śmiałam się, że zawrzemy układ z Twoją mamą i nie wypuścimy Cię z domu bez garniaka. Wiesz, wspominam to z uśmiechem. Dojrzałam. Co było nie wróci.
|
|
 |
|
miłość to zło, a ja lubie zło
|
|
 |
|
miło mi Cię, pustko gościć w moim sercu. zaparzyć herbaty?
|
|
 |
|
czas różowych papierosów i pogryzionych długopisów, worków pod oczami i stężenia nikotyny co przekracza stan krytyczny.
|
|
 |
|
ludzie mówią, że bardzo się zmieniłam. prawda jest taka, że dorosłam. przestałam pozwalać ludziom mną dyrygować. nauczyłam się, że nie zawsze można być szczęśliwym. zaakceptowałam rzeczywistość.
|
|
 |
|
miłość wchodzi mężczyznom przez oczy, a kobiecie przez uszy.
|
|
|
|