 |
|
Czasem chciałabym wyjść z domu w czasie takiej wielkiej ulewy i iść tam gdzie najczęściej się spotykaliśmy.
I żebyś właśnie tam był..
I chciałabym abyś zobaczył jak bardzo tęsknie.
Bo po co tak to bym tam przychodziła ?
|
|
 |
|
ktoś pogniótł Ci skrzydła.
zabrał aureole.
pobrudził ręce.
byłeś kiedyś Aniołem, pamiętasz?
dziś nie potrafisz nawet powiedzieć gdzie leży niebo.
|
|
 |
|
„Jeśli chcesz być kochanym, bądź wart miłości.”
|
|
 |
|
„Kochać kogoś, to znaczy dać mu to, co ma się w sobie najlepszego.”
|
|
 |
|
Szczęścia chcę kochanie, szczęścia
|
|
 |
|
Chcę Ciebie, a wraz z Tobą to, czego nie miałam z nikim innym.
|
|
 |
|
i wyobraź sobie, że gdzieś tam jesteś kogoś marzeniem.
|
|
 |
|
Nie jestem ideałem . Ale wiesz ? Jakoś dobrze mi z tym ;***
|
|
 |
|
lepiej nie miec nic, niz miec tyle co ja
|
|
 |
|
Obecnie, największą sztuką jest zamknięcie powiek bez strachu, że znowu spotkam Cię w śnie, tak idealnego i spokojnego z błogim uśmiechem, który kiedyś ofiarowałeś mi każdego niedzielnego poranka, gdy pełna spokoju budziłam się w Twoich ramionach. Bliska relacja z przeszłością jest trudna, wiesz. Czuję delikatne pocałunki, słyszę ukochany tembr głosu, jestem kupiona. Z letargu wyrywa mnie budzik, który jak zabójca odbiera mi Ciebie na całą wieczność. Wstaję i w pośpiechu biorę zimny prysznic zmywający ze mnie wszelkie uczucia, wraz z makijażem nakładam maskę złożoną z najcudowniejszych uśmiechów, którymi czaruję innych mężczyzn ze świadomością, iż żaden nie będzie mi tak bliski jak Ty.
|
|
 |
|
całkiem szczerze? naprawdę tęsknię za Tobą. nie doceniałam tego co robiłeś specjalnie dla mnie. denerwowałeś się gdy paliłam, bo po prostu nie chciałeś żebym szybko odeszła, to wszystko z troski o mnie. czasami sprowadzałeś na ziemię moją rozmarzoną duszę, ponieważ bałeś się o to, iż zawiodę się na ludziach i marzeniach, których nadal mam za dużo. zjebaliśmy. zgubiliśmy się w szaroburej rzeczywistości. wiesz czego brakuje mi najbardziej? blasku Twoich kolorowych tęczówek, przytulania tak mocnego, że prawie pękały mi żebra, żartów, które są dla Ciebie tak silnym uzależnieniem jak dla mnie szlugi, chociaż bywały irytujące to doprowadzały mnie do łez ze śmiechu, a wszystkie dzikie szały denerwowały moją babcię. naprawmy to, błagam.
|
|
 |
|
zgubiłam się między biciem dwóch serc, tak bliskich, a jednak również niesamowicie dalekich. nie mogę zapanować nad mętlikiem, który rządzi każdym zakamarkiem mojej duszy. potrzebuję pewności. zielone do czekoladowego, odpowiedzialne do rozstrzepanego, niedojrzałe do poważnego. paleta zalet i wad, które nie pokrywają się ze sobą nawet w calu. wybór jest tak trudny. czy naprawdę zasłużyłam na taką sytuację? chciałabym wiedzieć, którą zaspaną buźkę pragnę widywać w sobotnie poranki i czyje usta mam ochotę całować. stoję w miejscu między beztroską a bezpieczeństwem. czego chcę? kurwa, nie wiem.
|
|
|
|