 |
|
Poradzę sobie bez ciebie, skurwysynie. / dzekson
|
|
 |
|
I made many mistakes in my life but I never told anyone that I love him, not believing in it.
|
|
 |
|
o to co kocham dbam, reszty nie potrzebuje.
|
|
 |
|
moje marzenie - On ♥ / mhru
|
|
 |
|
Pisze co czuje, czytam głupoty.
|
|
 |
|
schowaj mnie, ukryj przed światem, bądź tym cholernym najbezpieczniejszym miejscem na ziemi, w które zawsze mogę uciec. / smacker_
|
|
 |
|
kolejny raz dałam mu się wciągnąć w tę chorą grę i zaufałam jak jakaś popierdolona. / smacker_
|
|
 |
|
- pokaż. - polecił wyjmując mi z rąk stary album, kiedy właśnie układałam go, wraz z pozostałymi w szafce. wstałam z podłogi, a kiedy otwierał pierwszą stronę umiejscowiłam się na łóżku tuż za Nim, opierając bez słowa policzek o Jego szerokie plecy. - kto to? - zagadnął, jakby nieobecny, wskazując na jedną z pożółkłych fotografii. zadawał kolejne pytania, a ja automatycznie odpowiadałam, wplatając pomiędzy imiona i korzenie rodzinne, krótkie historie. w końcu przerwał tą rutynę. - chciałbym mieć coś takiego. jakąś pamiątkę, po babci, dziadku, i innych. - nie odpowiadałam czując jak bierze głęboki oddech, co było oznaką, iż nie skończył. - um, kicia, obiecaj mi, że za kilkanaście lat to ze swoim dzieciakiem będę tak siedział, omawiał zdjęcia, a gdy wskaże na Twoje pytając, co to za piękność, zaśmieję się, mówiąc, że jego mama. moja żona.
|
|
 |
|
prosiłam tylko o to, byś nie pozwolił mi uzależnić się od twojej obecności, od twoich esemesów, słów, od swojej osoby. tylko przed samym sobą nie umiałeś mnie uchronić. / smacker_
|
|
 |
|
daję sobie radę, spokojnie. przecież to, że odszedłeś i aktualnie już się nie znamy nic nie zmienia. to nic, że nie budzi mnie słodki esemes, że na dobranoc nie dostaję krótkiej bajki, która zawsze kończy się szczęśliwie, że nie mam na własność ramion, w które mogłabym płakać i wtulać się z pełną ufnością. nieważne, że nie ma przy mnie osoby, która dawała poczucie bezpieczeństwa i tego pieprzonego szczęścia, nawet jeśli wszystko inne się waliło. / smacker_
|
|
 |
|
wolałam kłamać, że jesteś mi obojętny. bo ludzie na których nam zależy, odchodzą najszybciej. / abstracion
|
|
 |
|
Idąc przez park otaczała ją masa przeróżnych ludzi. Zapłakani, smutni wracali powolnym krokiem z cmentarza gdzie przed chwilą prowadzili monolog do najukochańszej osoby na świecie. Z łzami w oczach zapewniali, że tu nie dzieje się nic ciekawego, opowiadali co nowego w rodzinie i jak brak ich osoby odczuwa każdy. Serce biło nierównym rytmem a policzki pokrywały się łzami, odbijając się w słońcu jak tafla jeziora. Wrócą tam. Kolejny raz tego dnia pójdą oznajmić jak bardzo za nimi tęsknią. Każdego dnia coraz bardziej. / ciamciaa ♥
|
|
|
|