 |
|
Chciałbyś jeszcze raz oszaleć ze mną z miłości? / i.need.you
|
|
 |
|
Możecie nazywać mnie wariatką / i.need.you
|
|
 |
|
Może i przeżyję jeszcze nie jeden wspaniały dzień i może przeżyję jeszcze najcudowniejsze chwile w swoim życiu. I może będzie jeszcze pięknie i najpiękniej jak kiedykolwiek było. Może ujrzę jeszcze nowy, lepszy świat i może jeszcze będę szczęśliwa. Ale musisz wiedzieć, że będziesz zawsze najważniejszy, że to ty uczyniłeś moje zycie choć przez chwilę pięknym. Za twoja obecność - dziękuję. / i.need.you
|
|
 |
|
Czasami go okłamuję, myślę, że czasami tak trzeba. Mówię mu, że jestem silna i że idealnie sobie radzę. Wtedy on mnie przytula i ociera pierwszą łze. Doskonale wie, że wcale tak nie jest / i.need.you
|
|
 |
|
często brakuje mi w ludziach zwykłego uśmiechu, a czasem po prostu duszy. / i.need.you
|
|
 |
|
dziś po raz pierwszy od dawna byłam dumna z siebie, chciałeś się spotkać a ja mimo cholernej chęci napisałam, że to nie ma sensu.
|
|
 |
|
Kurwa, tak bardzo zaczyna przerażać mnie myśl o tym z jaką łatwością przychodzi mi staczanie się na dno moralności. Mam burdel w głowie, mętlik w oczach, myślę jak skołować kasę na prochy i alkohol. Mam ślady na plecach, które zostawił pewien nieznajomy, któregoś wieczoru, na którymś z melanży, pewnie w męskiej toalecie. Czuję na sobie zgorszony wzrok rodziców, współczujący wzrok ludzi, którzy niegdyś mieli skakać za mną w ogień, Niszczę się, staczam i tak kurewsko mi się to podoba. Boli jedynie to,że są ludzie, których z premedytacją ciągnę za sobą. Nie powinnam ich ranić w ten sposób. Ale przecież nie jestem dobra, moje serce to kamień a resztki człowieczeństwa zgubiłam dawno zapijając którąś ze strat, która doszczętnie mnie zmiażdżyła. / nerv
|
|
 |
|
Wiem, że nadal o to dbasz. Nie jesteśmy razem, a ciągle czuję,że jestem bezpieczna, bo choć Ty sam tak cholernie mnie raniłeś, to nigdy nie pozwoliłbyś na to komuś innemu. Nie ma dnia, w którym nie patrzyłbyś na mój profil na fejsie, nie sprawdzał opisu na gadu i nie dzwonił z nieznanego numeru tylko po to, żeby usłyszeć mój głos, który już nie drży od łez. Martwisz się, no nie? Nie możesz sobie wybaczyć, że to Ty zmusiłeś mnie do porzucenia marzeń o tej szczęśliwej miłości, że to Ty kazałeś mi dorosnąć z dnia na dzień. Przecież wiem jak jest, przecież wiem, że nie mijamy się przypadkowo, że serca nie biją szybciej bez powodu. Niby już odszedłeś, ale ciągle jesteś, ciągle wracasz i nie umiesz się zupełnie odciąć. I wiesz co? Ja Ciebie też. /esperer
|
|
 |
|
pierdoleni egoiści, martwiący się o własną dupe .
|
|
 |
|
Tego o czym z Tobą milczałem, nie zapomnę do końca życia. / moblowicz .
|
|
|
|