 |
|
przez swoje nieogarnięcie spieprzyłam to wszystko po mistrzowsku. znów, po raz kolejny zmarnowałam szansę na zrobienie - czegoś istotnego, w swoim życiu. czegoś czego mi tak cholernie brakuję od kilku miesięcy. tak naprawdę żyłam tym. wiedziałam że po tych kilku wspólnych dniach będę wiedzieć na czym stoję, a tak, rozjebałam wszystko i straciłam szansę na cokolwiek.
|
|
 |
|
mi wystarczy dana piosenka, a wspomnienia już zalewają moją głowę powodując u mnie tęsknotę, smutek, a nawet i płacz. czasem nawet i śmiech ze swojej głupoty i dziecinności, ale mimo wszystko. nie oddałabym ich za żadne skarby świata.
|
|
 |
|
rusz tyłek i nie pierdol że się nie da. jak się chce, to wszystko się da. tylko nie wiem czy wiesz, ale siedząc bezczynnie na dupsku nic nie zdziałasz, tak więc. do roboty bracie.
|
|
 |
|
Wszystko od ludzi zależy. To co człowiek jednego dnia odczuwa, następny dzień może zmienić. Wszystko w życiu jest jak garnek z mlekiem. Nie dopilnujesz, wykipi. A jeśli na dokładkę kochanie w grę wchodzi, dwoje musi płomyka pilnować.
|
|
 |
|
jak wyjaśniłabym Mu swoje zachowanie ? nie potrafiłabym przecież ukryć , że staczam się w otchłań bez dna , że rozpadam się na tysiące kawałków . Musiałam zgiąć się w pół , żeby nie rozerwało mnie na strzępy . zdecydowanie wolałam cierpieć bez świadków .
|
|
 |
|
nagle zrozumiałam i poczułam się jak zupełna idiotka . tak , to musiało być to . zauważył jak na niego reaguję , jak śledzę go wzrokiem . tu nie chodziło o przyjaźń więc po co miałby mnie nią łudzić . nie byłam w jego typie . nie miałam szans .
|
|
 |
|
moda na randki w parku , wśród żółtych i pomarańczowych liści już minęła . teraz nastała moda na samotne , długie , zimowe wieczory z herbatą , pod kocem i z książką obowiązkowo o romansie.
|
|
 |
|
Może wreszcie nauczę się francuskiego ? Mogłabym śpiewać Tombe la neige w oryginale i rozumieć każde słowo. Chociaż już teraz jestem pewna, że to o miłości. Musi być, przecież to po francusku! W tym języku nie da się śpiewać o niczym innym . Ty kochasz francuski !
|
|
 |
|
Jestem jak wciąż aktywny , ale uśpiony wulkan. Kiedyś w końcu wybuchnę i nie patrzą na straty znów wpadnę w objęcia mojego kochanka Morfeusza.
|
|
 |
|
uśmiechnął się do niej szeroko, tak jak lubiła najbardziej. podbiegła do niego i rzuciła mu się na szyję. rozpłakała się. była szczęśliwa. tak cholernie szczęśliwa.
|
|
 |
|
Kiedyś straciłam światło w moim życiu. Wtedy miłość zapukała do moich drzwi i kazała okazać to całemu światu. A gdy wróciłam, ona zatrzasnęła mi drzwi przed nosem i kazała się wynosić.
|
|
 |
|
-myślisz o nim? -nie, po prostu lubię patrzeć przez to okno. -kogo chcesz oszukać? -nie oszukać, a uchronić. -w takim razie kogo i przed czym? -siebie, przed myślą, że on już nigdy nie wróci.
|
|
|
|