 |
|
ile jeszcze smutnych prawd które jako pierwszy poznasz?
ile jeszcze wcieleń masz żeby odbić się od dna,
aby przyszłość była godna,a ile jeszcze z siebie dasz?
ilu jeszcze ludzi zranisz abyś mógł powiedzieć pas?
|
|
 |
|
ile jesteś w stanie dać za to by być na powierzchni?
ile jesteś w stanie zrobić by bliscy nie odeszli?
|
|
 |
|
Braliśmy morfinę, heroinę, cyklozynę, kodeinę, signopam, nitrazepam, luminal, amobarbital, algafan, metadon, nalbufinę, dolargan, fortral, buprenorfinę, chlorometiazol. Pełno jest prochów na ból i smutek. Braliśmy wszystkie. Bralibyśmy i witaminę C, jeśli byłaby zabroniona
|
|
 |
|
Gdy kontrolują Cię niekontrolowane sytuacje ;)
|
|
 |
|
jestem zazdrosna o każdą dziewczynę którą kiedykolwiek przytuliłeś bo przez jeden moment miała w ramionach cały mój świat.
|
|
 |
|
jesteśmy jak nuty na pięciolinii, razem czy osobno zawsze dobrze brzmimy.
|
|
 |
|
To przecież tylko internet . Otworzyła Gadu- Gadu, i "Archiwum" w którym przechowywała wszystkie wiadomości od Niego. Zaznaczyła wszystkie do usunięcia . Program pytał : Czy jesteś pewny , że chcesz usunąc te wiadomości ? (tak/nie). Siedziała chwilę nieruchomo, wpatrując się w ekran . Idiotyczne pytanie ! - pomyślała z wściekłością . Nagle poczuła się tak , jakby od niej odpowiedzi zależało czyjeś życie . Kliknęła na ' tak ' . Nic się nie wydarzyło . Świat istniał dalej . Widownia odetchnęła z ulgą .
|
|
 |
|
nie jest towarzyski, nie przysiada się do znajomych pijących kawę przy stolikach. idąc główną ulicą, nie zatrzymuje się, żeby z kimkolwiek porozmawiać. przychodzi mi na myśl, że może on jest aniołem, zawsze w płaszczu narzuconym na skrzydła, niewidzialnym dla wszystkich oprócz mnie.
|
|
 |
|
Zawsze jest jakieś rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania to nie ma problemu :)
|
|
 |
|
to tyle lat. grudniowy start. maraton bez mety. miał trwać wiecznie. a ty byłeś moim szczęściem. smutkiem. podporą i światłem na końcu tunelu. biegliśmy trasą zaufania. lecz nagle. wstęga z napisem 'meta'. i stoisz na najwyższym stopniu podium. a ja tkwię w miejscu. nie ukończyłam biegu.
a jej nienawidzę. z całego zakrwawionego serca.
i boję się, że zabraknie mi powietrza.
|
|
 |
|
zimno mi. w ręce, w nogi, w myśli.
zastanawiam się jak mogłabym się czuć, wiedząc, że nie zobaczę jutro słońca, choćby tego w słabszym wydaniu, że nie ma szans na obejrzenie jakiekolwiek serialu na tvnie, że ostatni raz widzę jak membrana dudni w moim pokoju, że nigdy nie założę swoich czarnych trampek, że wiatr przestanie bezczelnie ignorować to, że mi przeszkadza, że nie będę nigdzie się spieszyć, że nie będę biegała po szkolnym korytarzu, chociaż to i tak się kiedyś skończy, że nie usłyszę już żadnej krytyki w swoim kierunku, że nie zarażę się czyimiś oczami, że nigdy nie zaśpiewam tam gdzie chcę, dla kogoś. dla siebie przed lustrem każdego wieczoru, że po prostu zamknę oczy i nie poczuję już nic. że zniknę, ucieknę, nawet nie wiedząc o tym. i obudzi się tylko pretensja,
i.. i tęsknie za tym, czego jeszcze nie zobaczyłam. za kimś kto zna już naszą przyszłość, razem.
|
|
|
|