  |
|
Niektórych ludzi nie da się zatrzymać. przychodzą tylko, żeby odejść.
|
|
  |
|
Codziennie pracujemy na definicję samych siebie.
|
|
  |
|
Najbardziej obcy są dla siebie ludzie, którzy kiedyś się kochali.
|
|
 |
|
cz14..- No to idź. Miły chłopak z niego.
Podeszła powoli do Jego łóżka.
- Jak się czujesz?
- Już mi lepiej. Co Cię tu sprowadza?
- Babcia. Zresztą... Sam widziałeś...
- Widziałem, widziałem.
Uśmiechnął się lekko do niej.
- A więc... Kiedy wychodzisz?
- Pojutrze. A co ?
- Nic,nic... Tylko się pytam... Dobra, ja już muszę lecieć. Pa babciu!
Wyszła z sali. Idąc korytarzem powoli coś zaczęło do niej docierać. Przecież pojutrze...
|
|
 |
|
cz13..- Co?
- Chciałam posprzątać, bo pojutrze przyjeżdżają do nas goście...
Zdziwiła się. Kto mógłby do nich przyjechać? Już od trzech lat nikogo u nich nie było. NIKOGO. Nawet, gdy babcia poważnie zachorowała.
- Jacy goście?
- Tego kochanie ci już nie mogę powiedzieć...
- Ale babciu!!
- Ciii! Nic nie mów. Głowa mnie boli.
- Dobrze już, dobrze. Zaraz będę szła. Przynieść ci coś?
- Nie kochanie, nic nie potrzebuję, tylko gdybyś mogła za mnie posprzątać...
- Dobrze babciu. Ja już będę szła, tylko muszę jeszcze na chwilkę zajść do drugiego łóżka.
Uśmiechnęła się na samą myśl o tym.
- Do tego chłopca?
- Tak.
|
|
 |
|
cz12..
I już wiedziała, skąd zna tą salę. W końcu była tutaj dzisiaj...
Weszła do środka. Nie myliła się. Obok łóżka jej babci, stało drugie - Jego. Leżał w nim i patrzył się na nią.
Szybko odwróciła wzrok i podeszła do babci.
- Hej babciu, jak się czujesz? Wszystko w porządku? Co się w ogóle stało, że wylądowałaś w szpitalu?!
- Cześć dziecko, uspokój się... Nic mi nie jest, tylko złamałam nogę. Jutro już powinnam wyjść.
- Jak to złamałaś nogę?!
- No wiesz dziecko ...
Babcia popatrzyła na nią z politowaniem.
- No właśnie NIE WIEM. Może mi to wyjaśnisz?
- No bo ja... Ja chciałam umyć okno, więc weszłam na krzesło i spadłam z niego. Dobrze, że telefon miałam przy sobie,
to zadzwoniłam po karetkę.
- Babciu! Ile razy Ci powtarzałam, że to ja sprzątam w domu?
- Wiem, wiem. Ja po prostu...
|
|
  |
|
Spojrzał na mnie. Jego niebieskie oczy nie wyrażały w tej chwili kompletnie nic. Czułam się nieswojo, bo przecież były to te same oczy, które kiedyś patrzyły na mnie z radością, namiętnością, życzliwością, może nawet z kiełkującą miłością. A także bólem i gniewem. Jak to możliwe, że teraz były tak obojętne?
|
|
 |
|
cz9..Jak zawsze siadała na grobie rodziców płakała,i wspominała wszystkie wspomnienia związane z nią i jej rodzicami,wspominała wspomnienia te dobre i te złe,ale częściej te dobre,te najlepsze....Mówiła im o tym jak to jest "tu na świecie",jak się uczy,że poznała przystojnego chłopaka który zapisał się do nich do klasy jakieś pół roku temu...Że dalej przyjazni się z Kasią,że jeszcze u niej mieszka....Jak ich bardzo kochała i że nadal ich bardzo kocha i będzie do końca jej życia....Jak to jej bardzo ich brakuje ich wspólnych wypadów na miasto żeby zjeść pizze,ich wieczornych rozmów,bicia na poduszki....Jak jej tego wszystkiego cholernie strasznie cholernie brakuje...../to już chyba będzie ostatnia część tego opowiadania,ale będą jeszcze inne opowiadania.../toolkaa
|
|
|
|