 |
|
Jak zadzwonię do Ciebie o 4 rano, to pójdziesz ze mną pobiegać po śniegu?
|
|
 |
|
Tak bardzo potrzebowała jego bliskości, że trudno było to sobie wyobrazić.
|
|
 |
|
Problem z przeszłością polega na tym, że zawsze jest ona częścią teraźniejszości. Nie można tak po prostu wymazać niektórych spraw z pamięci i zapomnieć o nich, jak gdyby nie miały już żadnego znaczenia.
|
|
 |
|
Tak wiele rzeczy powinnam Ci powiedzieć. Wyliczyć, ile to razy o Tobie śniłam i ile razy nie mogłam przez Ciebie zasnąć. Udowodnić Ci, że mój uśmiech jest tylko przeznaczony dla Ciebie.. I, że całą sobą żyje dla tamtych chwil
|
|
 |
|
Czasami chciałabym żeby ludzie uważali mnie za chorą psychicznie osobę. Mogłabym wtedy płakać, krzyczeć, stroić fochy zamykając się w swoich czterech ścianach przeklinając życie bez obawy że naruszy to moją dobrą opinię. Kogo bowiem zdziwiłoby takie zachowanie skoro jestem wariatką ? Mam już dosyć tłumienia w sobie tych ciężkich myśli, buzujących we mnie emocji.
|
|
 |
|
Mówią, że najpiękniejsze chwile nigdy nie wrócą. Wrócą. Wrócą w snach, w marzeniach, w tęsknocie. Będą szły w parze ze łzami..
|
|
 |
|
...Kiedyś stanie przede mną cały świat. Ja tylko uśmiechnę się i podejdę do Ciebie. Cały świat niech robi co chce. Ludzie niech robią co chcą, zdobywają góry, przemierzają oceany. Ja mam Ciebie, coś czego nie ma i nie zdobędzie nikt...
|
|
 |
|
już tylko się znamy - to wszystko.
|
|
 |
|
czasem jedyne co zostaje do powiedzenia to ' kurwa mać '.
|
|
 |
|
wyrwał jej parasolkę z dłoni i kazał się gonić w deszczu. jej trampki tonęły w kałużach, a włosy kręciły się na wszystkie możliwe strony. - jesteś bezlitosny! - wykrzyknęła z dziecięcym wyrazem twarzy. podbiegł do niej i czule całując w czoło, wręczył parasolkę do dłoni. wziął ją na ręce. niósł ją tak przez całą drogę, aż doszli do jej domu. ściągnął delikatnie jej trampki i położył na kaloryferze. wziął ręcznik i zaczął bezszelestnie wycierać jej włosy. - przepraszam, kochanie. - powiedział, patrząc jej prosto w oczy. - chciałem Cię przygotować ... - na co? wykrztusiła z niezrozumieniem, wypisanym na twarzy. - na moje odejście. - wyszeptał, spuszczając swój speszony wzrok. - na co?! - zaczęła krzyczeć. - spokojnie, kochanie. to był sprawdzian. oblałaś. nie poradzisz sobie beze mnie, zostaję. - odetchnęła z ulgą. wtulając się w Jego muskularne ramiona, wyszeptała, że jeszcze jeden taki numer, a osobiście go zabije. tak dla sprawdzianu.
|
|
 |
|
chodź, połóż się obok mnie. chcę w księżycu, w księżycu tulić Cię. kochać, kochać, kochać tak bez pojęcia..
|
|
 |
|
Dotykam Twej skóry płonącej pożądaniem... Pieszczotą powolną budzę Twoje zmysły... Dłońmi błądząc po zakątkach Twego ciała... Spleceni rozkoszą,zmęczeni słodyczą,zasypiamy smakując nasze oddechy... Otulając się ciepłem rozgrzanych ciał wchodzimy w krainy za mgłą Nasze ciała nagie znowu tańczą cielesny taniec pożądania... Stoisz przede mną nagi w blasku dogasających świec... Nie spuszczaj powiek,chcę widzieć w Twych oczach wstydliwy lęk... Cała drżę leciutko jak struna potrącona wprawną ręką... Ciało w łuk wyginam, patrze na Ciebie w zapraszającym geście...
|
|
|
|