 |
|
Gubię to, co usilnie zdobywałam.
|
|
 |
|
możesz zabrać mnie do domu i przywiązać do blatu stołu, aby mieć pewność, że Ci nie ucieknę. wystarczy filiżanka kawy od czasu do czasu, a będę wniebowzięta. więcej wymagań nie posiadam. będę Twoim eksponatem, który będziesz pielęgnował. Twoją ołtarzykiem do którego będziesz się prymitywnie modlił. będę Twoim wszystkim.
|
|
 |
|
Czy to normalne, że gdy widze jak on się uśmiecha, nawet w najgorszym momencie mojego życia, jestem w stanie wykrzesać również uśmiech.?
|
|
 |
|
Zdarzenia ostatnich dni uderzają mi do głowy i są lepsze niż wszystkie używki razem wzięte.
|
|
 |
|
- Wszystko w porządku ?
- Tak, to tylko lekkie zatrucie .. Od dziś będę unikała nieświeżych potraw i ciężkostrawnych facetów .
|
|
 |
|
Czasem kiedy mówię "u mnie w porządku" chciałabym żeby ktoś spojrzał mi w oczy uściskał mnie mocno i powiedział “wiem, że wcale tak nie jest".
|
|
 |
|
Gdy poszłam do przedszkola zawsze czułam się mądrzejsza od wszystkich. Już w zerówce miałam swoje kredki własny świat, w którym żyłam. W podstawówce nauczyłam się pisać, czytać i liczyć. W gimnazjum poznałam co to fałszywa przyjaźń i złamane serce.."
|
|
 |
|
To zabawne kiedy patrzysz na mnie tym swoim przenikliwym spojrzeniem i zaczynasz rozmowę tylko po to, aby później powiedzieć kumplom ile brakuje mi do ideału ..
|
|
 |
|
Usłyszałam Twoje imię, przymknęłam powieki i mimowolnie się uśmiechnęłam. ; *
|
|
 |
|
- Całkiem Ci odbiło?
- Nikt nie jest wiecznie normalny.
|
|
 |
|
W pewnym momencie jesteś tak przyzwyczajona do samotności, że tracisz zdolność kochania.
|
|
 |
|
pamiętam jak zagapiliśmy się jadąc busem i nie wysiedliśmy tak gdzie trzeba. kiedy w środku nocy pałętaliśmy się po zupełnie dla nas obcym, mieście. wlokłeś moje ciężkie bagaże i nie pozwalałeś mi ich nawet dotknąć, twierdząc, że nie mogę się przemęczać. doskonale pamiętam, że byliśmy bez grosza na drogę powrotną. właśnie wtedy sprzedałeś ten swój, ukochany bilet z tego pamiętnego meczu, który nosiłeś ze sobą w portfelu od lat, strzegąc jak oczka w głowie. pamiętam, kiedy za resztę kupiłeś paczkę moich ukochanych żelek i nad jakiś obcą nam rzeką, na rozświetlonym wieczornymi lampami moście, siedzieliśmy, udając, że jemy wykwitną kolacje w jakiejś restauracji. machałam beztrosko nogami, dotykając opuszkami stóp lodowatej wody. Ty tylko słodko, przepraszałeś, że nie jesteś w stanie jej ogrzać.
|
|
|
|