 |
|
ten wieczór nie tak miał wyglądać. wcale nie miałam siedzieć pod kołdrą, z zimnym lechem w dłoni zalewając się łzami. nie tak wyobrażałam sobie moje pierdolone urodziny. / smacker_
|
|
 |
|
ukrywałam cię gdzieś tam na dnie umysłu długo. byłeś moją słodką tajemnicą, o której nie mówiłam, zachowywałam dla siebie, trzymając blisko serca. dziś, nie mam tej motywacji, nie obchodzi mnie jak wiele osób będzie wiedziało co było, co się zdarzyło. to przeszłość, nawet nie wiadomo czy jakkolwiek istotna. / smacker_
|
|
 |
|
nie ma cię. wdech. wydech. odetchnęłam. jednak umiem. / smacker_
|
|
 |
|
kiedy już mam cię obok, dwoma palcami unosisz mój podbródek, zmuszasz abym spojrzała ci w oczy i pytasz czy choć trochę tęskniłam. a ja tylko uśmiecham się stając na palcach i skradam ci niewinnego całusa, bo przecież nie mogę wyznać, że do tej chwili byłam psychicznie martwa. / smacker_
|
|
 |
|
nienawidzę udawać przy nim twardej. nie cierpię wyzłośliwiać się, upewniając go w tym, jaka potrafię być wredna. nie umiem udawać przy nim, że nie boli, że wcale nie płaczę i świetnie daję sobie radę. / smacker_
|
|
 |
|
odchodzę bez pożegnania. jestem w tym naprawdę dobra. / smacker_
|
|
 |
|
najpierw szepcze na ucho, że kocha jak nikogo, a potem śmieje się kpiąco, że to takie banalne wyznanie. / smacker_
|
|
 |
|
spytał, czy płakałam. zaśmiałam się, unosząc brew i odeszłam. nie płakałam, nie uroniłam nawet łzy. wolałam się zniszczyć. na płacz zawsze byłam zbyt dumna. / smacker_
|
|
 |
|
teraz zostało mi tylko łamanie każdej złożonej ci obietnicy. / smacker_
|
|
 |
|
z drżących dłoni wypada kubek z wciąż jeszcze gorącym napojem. plama z czarnej kawy na kafelkach przypomina rozmazany tusz do rzęs na jej policzkach, a ceramiczne odłamki naczynia wyglądają całkiem jak jej pokruszone serce. / smacker_
|
|
 |
|
chcę, żeby jeszcze raz nazwał mnie "mała", mimo, że zawsze zaraz po tym odpyskiwałam swoje, nie pokazując jak cholernie dobrze smakuje mi to słowo w jego ustach. / smacker_
|
|
|
|