 |
|
jak chcesz coś mi powiedzieć to mów do domofonu
|
|
 |
|
brakuje Ci tylko jednej osoby,
a wydaję się jakby nikogo nie było.
|
|
 |
|
tworzymy jedność w odbicia lustrze
oboje marząc o wspólnym jutrze.
|
|
 |
|
Chcą upuścić krwi ja się nie dam - przetrwam to, zasad nigdy nie sprzedam !
|
|
 |
|
Czujność usypia stabilizacja, wbrew własnej woli żyć to profanacja .
|
|
 |
|
Po wybojach czas na drogę równą, bogatsza w wiedzę, w doświadczenia, choć dalej wątpię - naturalne jest zwątpienie .
|
|
 |
|
Wiesz, w przyrodzie wszystko się równoważy, najpierw ja kręcę jointa, potem joint kręci mnie.
|
|
 |
|
Nie możesz przestać myśleć o tym, chodzę gdzie chcę - jak koty, w porównaniu z innymi kobietami mam najlepszy fenotyp.
|
|
 |
|
nie znam Cie, ale wkurwia mnie Twoja morda
|
|
 |
|
pamiętajcie o trzymaniu kciuków za Adamka!
|
|
 |
|
rozchyliłam powieki ścierając pospiesznie łzę spływającą po policzku. napotkałam mrok, księżyc niezdarnie wkradał się blaskiem przez okno. - przepraszam. - wyszeptałam najciszej, jak potrafiłam. - przepraszam, kochanie... - przełknęłam gulę stojącą mi w gardle. nakryłam się szczelniej kocem odnajdując brak Jego ramion, niegdyś przepełnionych ciepłem. - kocham Cię, wiesz? naprawdę. - jęknęłam posyłając spojrzenie milionom gwiazd z pustą świadomością tego jak cholernie się spóźniłam.
|
|
 |
|
o kilka haustów wina za dużo, zbyt mało słów, kilka liter, jedno imię, jedno spotkanie warg. serce, które pozostawiłam w kieszeni Jego bluzy zapominając, że go potrzebuję.
|
|
|
|